Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Paląco

lee-merrick

Słoneczko pięknie świeci, upalny będzie dzień... Piątek! Troszeczkę ostatnio zaniedbana została Tradycja Piątkowa (redakcja nie cierpi na brak materiału, tylko sił i czasu raczej), dziś na szczęście zdążymy - przy czym w drodze wyjątku (każda tradycja winna mieć wyjątki) zamiast Adama Gwary dajemy Ryszarda Błaża, bo wyjątkowo piątkowy limeryk mu się ułożył.

Pewien mąż znany wszem w Samarkandzie
tak rzekł paląc poranną raz gandzię:
„Wielbłąd fruwać nie umie?
Zapal sobie też, kumie,
popatrz i nie wierz już propagandzie.”

Adama może wieczorem, bo taki bardziej wieczorny limeryk mamy na stanie :)

Suwalskie odpadki

lee-merrick

Jakiś czas temu, a konkretnie to w zimie, chwaliliśmy się jak to Fabryczni Limeryści ławą poszli i zgarnęli grad nagród na konkursie limerycznym w Gdańsku. Konkursy takie ogłasza się też w innych miastach, w lecie ogłoszono w Suwałkach - i Fabryka znów wysłała tam sporą partię produkcji, też z dobrym skutkiem. Dziś jednak zamiast chwalić się tym co już nagrodzone, przedstawimy próbkę tego co się na nagrody nie załapało.

Patriota gdzieś znad Czarnej Hańczy
czuły bardzo na mit był powstańczy.
Ku Ojczyzny więc chwale
tak powstawał zuchwale,
że gromadkę pędraków dziś niańczy.  /Magda Bas/

Raz się zdziwił striptizer w Suwałkach:
„- Czemu na skeczu mym o dwóch pałkach
tak frekwencja niedobra?”
„- Bo suwalski krajobraz
dużo mocniej tu budzi zapał Kach.”
/BW/ 

Gdy wspomina Staś nurt Czarnej Hańczy
to wzruszenie mu ściska aż krtań, czy
jakąś inną część ciała.
Przed oczami mu biała
pupa Hani wśród mroku znów tańczy.
/Ryszard Błaż/

Gdzieś pomiędzy Wiżajnami a Oleckiem
płynie Hańcza (czasem żłobi taką nieckę).
Ach, pojechać tam latem...
A pogoda? Ja zatem
spytać muszę: czy kwatery są z zapieckiem? /BW/

Raz na tańcach gdzieś nad Hańczą Czarną
zimną Krysię żar nagły ogarnął.
Bowiem ludzi tam chmara
połączyła się w parach
i totalnie zrobiło się parno. /Magda Bas/ 

Na kempingu we wsi Gawrych Ruda
Czesław pisał poemat o udach.
Gdy opiewał cud ud,
tak potężny miał wzwód,
że w namiocie zawalił się mu dach. /Adam Gwara/

O cieślach

lee-merrick

Cieśla. Zawód to stary, wymagający, ze znakomitymi referencjami (Józef, Harrison Ford etc). Limerysta też musi jak cieśla trochę dbać o precyzję, równowagę, konstrukcję. Być może to jakaś zawodowa więź, solidarność, kiedy limeryści poświęcają cieślom swe strofy.

Zawołał Salinger w Trieście:
"Wyżej strop cieśle podnieście!"
Zwyczajem cieśli
stawkę podnieśli,
więc ich uwiecznił w proteście. /Adam Gwara/

Niedaleko uroczych wręcz Cieśli
mieszka cieśla leniwy i jeśli
prosi go jego luba,
by w niej troszkę podłubał...
wzór z szablonu na ciele jej kreśli. /Magda Bas/

 

Mały Książę, czyli jak to być mogło

lee-merrick

Ach, Mały Książę. Ten mały przyjaciel, który tak wiele potrafił poświęcić, i któremu z taki trudem przychodziło rozumienie nas, ludzi. Dobrze, że spotkał na swojej drodze Saint-Exupery'ego, a nie... Ale o tym to już Anna Skorupska sama opowie.

Mały Książę na swojej Planecie
w róży kochał się zamiast w kobiecie.
"To niezgodne z naturą!" -
wrzasnął tłum dość ponuro,
podniósł krzyże, a potem... już wiecie.

Samodoskonalenie

lee-merrick

Nadal mamy lato, czas kojarzący się z wypoczynkiem raczej, niż z wytężoną pracą (nie mówcie tym, którzy są tuż przed urlopami). Czy to jednak powinno stać komukolwiek na drodze do samodoskonalenia? Marta Andersson gorąco mówi, że nie, a my jej sekundujemy.

Gorąco pragnie pan jeden gdzieś w Bieczy
Doskonalić swój talent człowieczy.
Nie jest dziwnym więc trafem,
Że otwiera wciąż szafę,
Aby ćwiczyć mówienie do rzeczy.

W drodze do Palmyry

lee-merrick

Nie wiem, czy pamiętacie (w takie lato można o wszystkim zapomnieć), ale mieliśmy tu taki mały cykl szekspirowski. Szekspir był wprawdzie ze Stratfordu, a nie z Limerick (wybaczamy), ale limeryści i tak go lubią, jak cała współczesna kultura zresztą. Dzięki Magdzie Bas może go będą lubić jeszcze bardziej.

Gdzieś na trasie Arlington- Palmyra
sprawi rozkosz tirowcom wnet zdzira.
Gdy umości się w TIRze,
będzie grać im na lirze
oraz czytać miłośnie Szekspira...

 
 
 

W sypialni go

lee-merrick

Lato. Urlopów pora, ludziska się rozjeżdżają nad rozmaite morza, pojezierza czy pogórza. Leniwie. Gdy ciepło, to zmysły szaleją (ostatnio może upał tak nie doskwiera, ale ci nad ciepłymi morzami przysyłają rozgrzewające pocztówki). Limeryści w taką pogodę też dają radę, na przykład Ryszard Błaż.

Raz namiętny gracz rodem z Lizbony
cicho wszedł do sypialni Aldony,
gdzie dziewczyna śpi goła,
i „Yes!” z triumfem zawołał.
Znalazł bowiem aż dwa pokemony.

Limeryści w te pokemony niekoniecznie, ale skoro na czasie i się rymuje...

Po prostu alternatywa

lee-merrick

Dobrze jest mieć wybór. Dobrze jest mieć różne opcje. Dobrze jest móc się zastanawiać, co wybrać na letni piątek - w ramach naszej małej piątkowej tradycji zwykle publikujemy jakiś przewrotny utwór Adama Gwary, a że Adam nie ustaje w układaniu lekkich limeryków na piątek, to jest w czym wybierać (co bardziej frywolne pomijamy).

Pewna pani (ogólnie: Trójmiasto),
ma z lenistwa kochanka. Niech was to
nie oburza - skromnego, 
on chce tylko jednego.
Nie jak mąż: zupa, drugie i ciasto.

Saper myli się tylko...

lee-merrick

...tylko raz, mówi stare porzekadło (osobiście nie znamy żadnego sapera, który by się pomylił, więc coś w tym pewnie jest). Limeryści mogą się śmiało mylić przy rymowaniu, najwyżej się wytnie i będzie układać na nowo. W życiu zaś zapewne saperzy (ani limeryści) też się nie powinni mylić. O saperze Magda Bas.

Jeden saper odważny z wsi Gromin
silny pociąg przedziwny czuł do min.
Raz rozbrajać chciał miny
Niny, swojej dziewczyny -
jak huknęła, wyleciał przez komin.

Piątek z pustynią

lee-merrick

Piątek, proszę Państwa. Letni piątek (jeżeli czyta nas ktoś z odległych rubieży półkuli południowej, to przepraszamy, ale taki mamy północnopółkulowocentryczny punkt widzenia i raczej go nie zmienimy). Zapowiada się upalnie (wiemy, na półkuli północnej też dziś będzie z tym różnie) jak na pustyni, więc korzystamy z okazji i tradycyjny kącik piątkowy taki lekko pustynny będzie. Adam Gwara, oczywiście.

Do nabrzeża portu w Gdyni
przypłynęli Beduini.
Oczywiście na wielbłądach,
(gdyż kostyczni są w poglądach)
widniał napis "Dar Pustyni."

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci