Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Święta wagi ciężkiej

lee-merrick

Pamiętacie jeszcze Święta? Te wszystkie jajka, szynki, baby i mazurki? Złośliwi mówią, że Wasze wagi pamiętają aż za dobrze (jeśli tylko dać im szansę). Z jakiegoś powodu limeryści do zagadnień związanych z wagą ciała przywiązują dużą wagę (kiedyś wszystkie wagowe limeryki oznaczymy osobnym tagiem, ale jeszcze nie dziś), zobaczcie zresztą sami.

Do airbusa rzekł boeing pod Luton:
"Właśnie miałem odlecieć z Danutą
i jej mamą do Łodzi,
ale na to wychodzi,
że udźwigu brakuje mi dwu ton." /Adam Gwara/

Uporała się pod Barceloną
pani już z czekoladą święconą
i znalazła odwagę,
by wejść w końcu na wagę.
A przynajmniej ma minę zwarzoną. /Ryszard Błaż/

Pani Gienia z ulicy Montwiłła
tak okropnie przez święta utyła,
że gdy trzej dżentelmeni
ustąpili tej Gieni
miejsca w metrze, to się nie zmieściła. /Adam Gwara/

Lekcja historii klasycznej...

lee-merrick

...w wielu tomach. Notowaliśmy tu już wykłady z biologii, i zajęcia z fizyki, i z kultury antycznej - jednym słowem, robimy czasem i za instytucję edukacyjną (i nic nam nie wiadomo żeby nas mieli reformować). Dziś będziemy omawiać wybrane zagadnienia historii starożytnej. To znaczy: oczywiście limeryści będą omawiać, a zacznie prowodyr przedsięwzięcia Adam Gwara.

Upadek starożytnej Persji
wyjaśnia jedna z kilku wersji.
Podobno Persi
wyssali z piersi
ojców swych skłonność do perswersji.

Upadek starożytnej Grecji
można sprowadzić do facecji
Podobno Grecy
ot, tak, dla hecy...
O, nie! To byłby brak dyskrecji! /Ryszard Błaż/

Upadek starych rodów Inka
wiązał się ze spożyciem winka.
Bo kto pił wino,
cyk- i wyginął
i nie szukała go rodzinka. /Magda Bas/

Upadek rodów zaś w Westeros
zwykłą mydlaną był operą:
ta tylko z bratem, ten na murze,
tamta hoduje smoki duże;
żaden tu nie pomoże Eros... /Ewa Gulczyńska/

Upadek starożytnych Chin
przedmiotem bywał często kpin.
Była balanga,
wtedy do janga
domieszał im się jeszcze jin. /Ryszard Błaż/

Wieczorem, wieczorem...

lee-merrick

...a nawet nocą... Wieczór się zrobił, ciepły dość acz niekoniecznie cichy, po długim, jasnym dniu jakoś tak inaczej niż kiedy zaczyna się zaraz po fajrancie. I tak sobie przypomnieliśmy, że mamy całkiem zacny wieczorno-nocny limeryk zapisany na karteluszku, po tym jak go nam Ryszard Błaż zareprezentował...

Pewna dama, mieszkanka Antwerpii,
gdy księżyca zabłyśnie już sierp i
świat otula noc cicha,
często jęczy i wzdycha,
chociaż wcale podobno nie cierpi.

Miłego wieczoru!

Ta najwierniejsza

lee-merrick

O przekładach mówi się, że albo są wierne, albo piękne (ostatnio limeryści zajmowali się trochę pisaniem przekładów, dlatego takie myśli). O kobietach podobno też się tak mówi... (ale my tylko słyszeliśmy że się tak mówi). A co by było gdyby piękno... sklonować? Straszne głupoty piszemy, to może już lepiej zostawimy Czytelników z tym co napisał Adam Gwara.

Portrecista, co mieszka pod Skopje,
w pracy zwija się dziś, jak w ukropie.
Piękną żonę ma z Triestu,
ona gachów dwudziestu.
Każdy pragnie mieć wierną jej kopię...

Marcowy Sasaki

lee-merrick

W marcu, wiadomo, jak w garncu (nie piwo marcowe, tylko pogoda): mieszają się różne zjawiska pogodowe, tu deszcz, tu słońce, tu śnieg, tu wichura, tu mróz, tu upał (wróć, pogoda do opalania się). Stan aktualny na całym świecie, o czym donosi korespondent Seb Nowak, serdecznie witany niniejszym w gronie Limerystów Publikowanych.

Obłąkany Sasaki z Sikoku*
raz w cyklonu zabłąkał się oku.
Gdy już wyrwał się z oka,
długo bujał w obłokach,
spadł po roku ze śniegiem w Maroku.

*Japonia, gdyby ktoś miał wątpliwości

Miłośników piątków z Adamem Gwarą informujemy, że nie ma co tracić nadziei (że redakcja się ogarnie, bo Adam ma się dobrze)

Dzień Zakochanych Matematyków

lee-merrick

Tak, wiemy jak to wygląda: że znów przegapiliśmy i nie wrzuciliśmy Okolicznościowej Notki z Limerykiem Z Okazji, a przecież w zeszłym roku tyle tego dobra było... Będziemy się jednak twardo wykręcać - tym razem to nie nasze opóźnienie, Ryszard Błaż ten limeryk przedstawił dziś raniutko, tyle co.

Gdy policzyć chciał pan z Corleone
raz kochanki swe i narzeczone,
dały mu się we znaki
z matematyki braki,
gdyż ujemne miał i urojone.

Lama ding-dong

lee-merrick

Powiedzmy sobie od razu otwarcie: nie mamy nic przeciwko lamom, i o lamach już było tu publikowane (gdyż zostało napisane limerykiem). Na to, co wymyślił dziś niezawodny Adam Gwara, to chyba jednak dotąd nie wpadliśmy - ale skoro zostało napisane, jest cudne i jest piątek, to publikujemy.

Pewien lama przystojny w Bhutanie
podkochiwał się w orangutanie.
Nieszczęśliwa Miss Bhutan
mdlała, bo orangutan
sugerował, że z nią się rozstanie.

Tytuł pożyczyliśmy ze starej piosenki, bo zupełnie nie mieliśmy pojęcia jak zatytułować.

Na przecięciu

lee-merrick

Też mi piątek: smog rośnie, temperatura trzyma się, ciśnienie spada. Źle to wróży na resztę dnia, a weekend za pasem. Nawet w limerykach wróżby co do przyszłości jakieś takie... mało pomyślne. Jakie? A sami przeczytajcie, co na temat czyjejś przyszłości powiedział pewien chiromanta, cytowany przez Ryszarda Błaża.

Chiromanta (ten pod Surabayą)
wbrew utartym w tym fachu zwyczajom,
widząc życia raz linie,
skonstatował jedynie:
„Z tramwajową gdzieś się przecinają." 

 

W świątecznym nastroju

lee-merrick

Wspominaliśmy w zeszłym roku, że dla limerysty każda okazja jest dobra, żeby limeryknąć. Nawet Święta. Zwłaszcza dla takiego limerysty jak Adam Gwara. 

I tylko się zastanawiamy, dlaczego właściwie w Święta wszyscy piszą o (prze)jedzeniu i na ile się to wpisuje w limeryczny trend pisania o wadze ciała...

Pewien wdowiec, co mieszka pod Bonn,
opisując małżonki swej zgon,
rzekł: "O ile pamiętam,
tak utyła przez święta,
że zleciała z kanapy z dwóch stron"

To my tymczasem na ciasteczko...

Mikołajowo

lee-merrick

Gałczyński stworzył kiedyś postać suflera reagującego z coraz większym opóźnieniem. Mniej więcej tak się czujemy, kiedy limeryk mikołajkowy publikujemy trzy dni po, chociaż limerysta BW napisał go dawno temu. Przyjmijmy, że musieliśmy go odkopać spod śniegów, tego w tym roku akurat nie brakuje...

Raz Mikołaj w mieście Brnie
Z workiem poprzez śniegi brnie
Mrucząc: "Choć po schodach,
Wlezę w komin po dach,
Ale na kandelabr - nie!"

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci