Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Ta najwierniejsza

lee-merrick

O przekładach mówi się, że albo są wierne, albo piękne (ostatnio limeryści zajmowali się trochę pisaniem przekładów, dlatego takie myśli). O kobietach podobno też się tak mówi... (ale my tylko słyszeliśmy że się tak mówi). A co by było gdyby piękno... sklonować? Straszne głupoty piszemy, to może już lepiej zostawimy Czytelników z tym co napisał Adam Gwara.

Portrecista, co mieszka pod Skopje,
w pracy zwija się dziś, jak w ukropie.
Piękną żonę ma z Triestu,
ona gachów dwudziestu.
Każdy pragnie mieć wierną jej kopię...

Marcowy Sasaki

lee-merrick

W marcu, wiadomo, jak w garncu (nie piwo marcowe, tylko pogoda): mieszają się różne zjawiska pogodowe, tu deszcz, tu słońce, tu śnieg, tu wichura, tu mróz, tu upał (wróć, pogoda do opalania się). Stan aktualny na całym świecie, o czym donosi korespondent Seb Nowak, serdecznie witany niniejszym w gronie Limerystów Publikowanych.

Obłąkany Sasaki z Sikoku*
raz w cyklonu zabłąkał się oku.
Gdy już wyrwał się z oka,
długo bujał w obłokach,
spadł po roku ze śniegiem w Maroku.

*Japonia, gdyby ktoś miał wątpliwości

Miłośników piątków z Adamem Gwarą informujemy, że nie ma co tracić nadziei (że redakcja się ogarnie, bo Adam ma się dobrze)

Dzień Zakochanych Matematyków

lee-merrick

Tak, wiemy jak to wygląda: że znów przegapiliśmy i nie wrzuciliśmy Okolicznościowej Notki z Limerykiem Z Okazji, a przecież w zeszłym roku tyle tego dobra było... Będziemy się jednak twardo wykręcać - tym razem to nie nasze opóźnienie, Ryszard Błaż ten limeryk przedstawił dziś raniutko, tyle co.

Gdy policzyć chciał pan z Corleone
raz kochanki swe i narzeczone,
dały mu się we znaki
z matematyki braki,
gdyż ujemne miał i urojone.

Lama ding-dong

lee-merrick

Powiedzmy sobie od razu otwarcie: nie mamy nic przeciwko lamom, i o lamach już było tu publikowane (gdyż zostało napisane limerykiem). Na to, co wymyślił dziś niezawodny Adam Gwara, to chyba jednak dotąd nie wpadliśmy - ale skoro zostało napisane, jest cudne i jest piątek, to publikujemy.

Pewien lama przystojny w Bhutanie
podkochiwał się w orangutanie.
Nieszczęśliwa Miss Bhutan
mdlała, bo orangutan
sugerował, że z nią się rozstanie.

Tytuł pożyczyliśmy ze starej piosenki, bo zupełnie nie mieliśmy pojęcia jak zatytułować.

Na przecięciu

lee-merrick

Też mi piątek: smog rośnie, temperatura trzyma się, ciśnienie spada. Źle to wróży na resztę dnia, a weekend za pasem. Nawet w limerykach wróżby co do przyszłości jakieś takie... mało pomyślne. Jakie? A sami przeczytajcie, co na temat czyjejś przyszłości powiedział pewien chiromanta, cytowany przez Ryszarda Błaża.

Chiromanta (ten pod Surabayą)
wbrew utartym w tym fachu zwyczajom,
widząc życia raz linie,
skonstatował jedynie:
„Z tramwajową gdzieś się przecinają." 

 

W świątecznym nastroju

lee-merrick

Wspominaliśmy w zeszłym roku, że dla limerysty każda okazja jest dobra, żeby limeryknąć. Nawet Święta. Zwłaszcza dla takiego limerysty jak Adam Gwara. 

I tylko się zastanawiamy, dlaczego właściwie w Święta wszyscy piszą o (prze)jedzeniu i na ile się to wpisuje w limeryczny trend pisania o wadze ciała...

Pewien wdowiec, co mieszka pod Bonn,
opisując małżonki swej zgon,
rzekł: "O ile pamiętam,
tak utyła przez święta,
że zleciała z kanapy z dwóch stron"

To my tymczasem na ciasteczko...

Mikołajowo

lee-merrick

Gałczyński stworzył kiedyś postać suflera reagującego z coraz większym opóźnieniem. Mniej więcej tak się czujemy, kiedy limeryk mikołajkowy publikujemy trzy dni po, chociaż limerysta BW napisał go dawno temu. Przyjmijmy, że musieliśmy go odkopać spod śniegów, tego w tym roku akurat nie brakuje...

Raz Mikołaj w mieście Brnie
Z workiem poprzez śniegi brnie
Mrucząc: "Choć po schodach,
Wlezę w komin po dach,
Ale na kandelabr - nie!"

Jak bumerang

lee-merrick

Tak się nam tu układa od pewnego czasu, że pracowicie redagujemy i publikujemy (to co limeryści ułożą i pokażą), potem na trochę znikamy - ale zawsze wracamy. Jako ten bumerang, rzucony w przestrzeń. 

Nie, nie będziemy się tłumaczyć, tylko nam się metaforycznie ułożyło, kiedy przygotowywaliśmy do publikacji świeży limeryk Adama Gwary.

Lekkomyślny podróżnik z Kudowy,
co chciał zmienić bumerang na nowy
wyrzucając poprzedni,
właśnie stracił ząb przedni
i narzeka na silny ból głowy.

Noc nie tylko listopadowa

lee-merrick

Za oknem noc (choć ósmej jeszcze nie ma), listopad w rozkwicie (choć pada mało i ciepło jest), podchorążych nie widać (do końca miesiąca daleko). Nocny jakiś już nastrój, więc wygrzebaliśmy nocny limeryk, nawet jeśli nie w listopadzie napisan. Adamie Gwaro, honory czyń!

W noc polarną mieszkańcy Buriacji
nie skłaniają się do kopulacji.
Zorza jasno zbyt świeci,
przez co budzą się dzieci.
Stąd tendencja do depopulacji.

(na szczęście w limeryczeniu noc polarna nie przeszkadza)
(chyba)

Sobota z krzyżówkami

lee-merrick

Na zewnątrz powietrze polarne napływające z północy zostało już zastąpione przez powietrze morskie napływające z zachodu czy nawet bardziej południa, więc jest dość ciepły deszczowy dzień. W sam raz na więcej krzyżówek, nie sądzicie? Limeryści na pewno tak sądzili, i nie jest to ich ostatnie słowo.

Zwariowany genetyk w Laosie
pragnął charta skrzyżować raz z łosiem,
lecz spieprzyło się coś.
Zawiódł chart, albo łoś,
bo skończyła się rzecz na chaosie.
/Ryszard Błaż/

Raz w Krakowie w tawernie "Pod Krakiem"
fiakier konia skrzyżować chciał z jakiem.
Lecz jak olał go, po czem
koń też olał go moczem
choć w zasadzie to mogli koniakiem.
/Adam Gwara/

Niepoważny uczony z Luandy
zebry lubi krzyżować i pandy.
Coś dziwnego powstaje:
biało - czarne, przyznaję,
niby chińskie, a jednak z sawanny.
/Anna Jetkowska/

 

Annę Jetkowską przy okazji serdecznie witamy w gronie Limerystów Publikowanych!

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci