Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Leniwe wspomnienie

lee-merrick

Jesień. Ciemno za oknem (choć jeszcze wcale nie noc głęboka), zimno, mokro - nic tylko szukać ciepłego miejsca, wtulić się w ciepłe  i wspominać słoneczne lato. Mamy takie podejrzenia, że Ryszard Błaż mógł mieć podobne inspiracje (jak my, nie jak baca).

Zapytali raz bacę z Łomnicy
o seks niezbyt taktowni letnicy.
Odparł: „Miałem już szereg
seksualnych partnerek…”
Ale zasnął gdy zaczął je liczyć.

 

Lotnie

lee-merrick

Lotna, taki koń był, powieściowy i filmowy. Lotnia, taki statek powietrzny. Paralotnia, prawie jak lotnia tylko bardziej podobna do spadochronu. Lotnie, piszą znakomici limeryści. Ulotne, jest piękno rymów wewnętrznych w limeryku Adama Gwary. 

Paralotniarz samotny z Paprotni
do Kozaków markotnych wpadł sotni,
po czym sam, wielokrotnie,
uszczęśliwił tę sotnię
i ulotnił się na paralotni.

Pewnie im czytał limeryki.

Edukacja europejska

lee-merrick

Jak już się przyznaliśmy w poprzedniej notce, daliśmy... wiecie czego. Znaczy, zalani falą radości z powodu napływu limeryków popłynęliśmy* ciutkę i pomyliliśmy Autorki. A że w efekcie Marta Andersson wyszła na stratną, to nadrabiamy w jedynie słuszny sposób i publikujemy limeryk Marty (bliskość tematyki mogła mieć wpływ na zdarzenie). No to na drugą nóżkę!

Uczył Polak co mieszka pod Gródkiem
cudzoziemca jak pije się wódkę:
"Fizys miej niewzruszony
i puść oko do żony
gdy do barku piłujesz jej kłódkę".

*okropne te metafory, prawda?
**jeśli chodzi o tytuł, to zakładamy roboczo że najpierw uczymy Europejczyków, a przynajmniej że Gródek jest w Europie

Najlepsze polskie mojito

lee-merrick

Oj, dzieje się. Znaczy, dookoła tyle się dzieje, że człowiek z trudem nadąża zarówno za akcjami, jak i za reakcjami. Dziś wszyscy wokół o tym jak Polacy uczyli Francuzów jak używać widelców, a limeryści w odpowiedzi na to zaczęli pisać limeryki o tym jak Polacy uczyli... No i popatrzcie na wykład Magdy Bas*

Uczył kiedyś na Kubie Lechita,
jak się robi najlepsze mojita.
Więc: "Limonkę bierz z krzaka,
ale cukier z buraka,
przy tym nie rum, lecz wódkę bierz z żyta".

Rozgrzewa!

*redakcja nie bez wstydu przyznaje, że pomyliła wcześniej Autorki i utwory, obiecuje się spalić ze wstydu jak tylko skończy publikować całe zasoby 

Muzyka taternika

lee-merrick

Redakcja dała sobie lekkiego kopa w sempiternę i obiecała poprawę (lekką), tak więc nie będziemy przytaczać wszystkich rzeczywistych i takich ciutkę zmyślonych powodów, dla których ostatnio... Za to na pewno poznacie powód, dla którego redakcja sięgnęła po login i postanowiła opublikować. Kto zdziwiony, że za powodem stoi Ryszard Błaż?

Szedł taternik przez Rogi Baranie,
a wiatr granie niósł w dal, poprzez granie.
Cóż to jest za muzyka?
- Spytał ktoś taternika.
To muzyka - rzekł - jest na czekanie.

Ach! Tatry! wieloznaczności! (to my sobie przeczytamy jeszcze raz i jeszcze parę razy, ale nie będziemy drugi raz wklejać)

 

Paląco

lee-merrick

Słoneczko pięknie świeci, upalny będzie dzień... Piątek! Troszeczkę ostatnio zaniedbana została Tradycja Piątkowa (redakcja nie cierpi na brak materiału, tylko sił i czasu raczej), dziś na szczęście zdążymy - przy czym w drodze wyjątku (każda tradycja winna mieć wyjątki) zamiast Adama Gwary dajemy Ryszarda Błaża, bo wyjątkowo piątkowy limeryk mu się ułożył.

Pewien mąż znany wszem w Samarkandzie
tak rzekł paląc poranną raz gandzię:
„Wielbłąd fruwać nie umie?
Zapal sobie też, kumie,
popatrz i nie wierz już propagandzie.”

Adama może wieczorem, bo taki bardziej wieczorny limeryk mamy na stanie :)

Suwalskie odpadki

lee-merrick

Jakiś czas temu, a konkretnie to w zimie, chwaliliśmy się jak to Fabryczni Limeryści ławą poszli i zgarnęli grad nagród na konkursie limerycznym w Gdańsku. Konkursy takie ogłasza się też w innych miastach, w lecie ogłoszono w Suwałkach - i Fabryka znów wysłała tam sporą partię produkcji, też z dobrym skutkiem. Dziś jednak zamiast chwalić się tym co już nagrodzone, przedstawimy próbkę tego co się na nagrody nie załapało.

Patriota gdzieś znad Czarnej Hańczy
czuły bardzo na mit był powstańczy.
Ku Ojczyzny więc chwale
tak powstawał zuchwale,
że gromadkę pędraków dziś niańczy.  /Magda Bas/

Raz się zdziwił striptizer w Suwałkach:
„- Czemu na skeczu mym o dwóch pałkach
tak frekwencja niedobra?”
„- Bo suwalski krajobraz
dużo mocniej tu budzi zapał Kach.”
/BW/ 

Gdy wspomina Staś nurt Czarnej Hańczy
to wzruszenie mu ściska aż krtań, czy
jakąś inną część ciała.
Przed oczami mu biała
pupa Hani wśród mroku znów tańczy.
/Ryszard Błaż/

Gdzieś pomiędzy Wiżajnami a Oleckiem
płynie Hańcza (czasem żłobi taką nieckę).
Ach, pojechać tam latem...
A pogoda? Ja zatem
spytać muszę: czy kwatery są z zapieckiem? /BW/

Raz na tańcach gdzieś nad Hańczą Czarną
zimną Krysię żar nagły ogarnął.
Bowiem ludzi tam chmara
połączyła się w parach
i totalnie zrobiło się parno. /Magda Bas/ 

Na kempingu we wsi Gawrych Ruda
Czesław pisał poemat o udach.
Gdy opiewał cud ud,
tak potężny miał wzwód,
że w namiocie zawalił się mu dach. /Adam Gwara/

O cieślach

lee-merrick

Cieśla. Zawód to stary, wymagający, ze znakomitymi referencjami (Józef, Harrison Ford etc). Limerysta też musi jak cieśla trochę dbać o precyzję, równowagę, konstrukcję. Być może to jakaś zawodowa więź, solidarność, kiedy limeryści poświęcają cieślom swe strofy.

Zawołał Salinger w Trieście:
"Wyżej strop cieśle podnieście!"
Zwyczajem cieśli
stawkę podnieśli,
więc ich uwiecznił w proteście. /Adam Gwara/

Niedaleko uroczych wręcz Cieśli
mieszka cieśla leniwy i jeśli
prosi go jego luba,
by w niej troszkę podłubał...
wzór z szablonu na ciele jej kreśli. /Magda Bas/

 

Mały Książę, czyli jak to być mogło

lee-merrick

Ach, Mały Książę. Ten mały przyjaciel, który tak wiele potrafił poświęcić, i któremu z taki trudem przychodziło rozumienie nas, ludzi. Dobrze, że spotkał na swojej drodze Saint-Exupery'ego, a nie... Ale o tym to już Anna Skorupska sama opowie.

Mały Książę na swojej Planecie
w róży kochał się zamiast w kobiecie.
"To niezgodne z naturą!" -
wrzasnął tłum dość ponuro,
podniósł krzyże, a potem... już wiecie.

Samodoskonalenie

lee-merrick

Nadal mamy lato, czas kojarzący się z wypoczynkiem raczej, niż z wytężoną pracą (nie mówcie tym, którzy są tuż przed urlopami). Czy to jednak powinno stać komukolwiek na drodze do samodoskonalenia? Marta Andersson gorąco mówi, że nie, a my jej sekundujemy.

Gorąco pragnie pan jeden gdzieś w Bieczy
Doskonalić swój talent człowieczy.
Nie jest dziwnym więc trafem,
Że otwiera wciąż szafę,
Aby ćwiczyć mówienie do rzeczy.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci