Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Świąteczne wykopki

lee-merrick

Wygrzebano, autorów różnych. Niektóre na tzw. faktach autentycznych.

Raz jeden tłumacz z Chorzowa
Przed zimą tak bardzo się schował
że nakryty kocem
ranki, dnie i noce
Wciąż się zastanawiał gdzie nogi, gdzie głowa.

Nadepnął facet w Pendżabie
Na oparte na baobabie grabie
Choć przeżył cztery wojny
Aż dotąd był przystojny
Lecz oczka ma teraz żabie.

Miejscowość Oex, gdzies pod Vendom
Obrosła spami* co dla boów** są
I leżą w spach tych sobie boy
Odwylinione i wesoły
I gra im słodko pan Proudhomme

Kochał się facet z Bilbao
W przewodniczącym Mao
Pisał był o nim wiersze
Najszczersze i najszersze
Lecz nic mu to nie dao.

Pewien don Pedro z prowincji Jujuy
Z sensem rymów nierówny wiódł bój
No bo jak z sensem „motyl”
Gdy w zleceniu jest „trotyl”
W Argentynie limeryczyć to znój

Pewien Meryk z Królestwa Limerick,
prawdę mówiąc, straszny z niego choleryk
a jak się nabzdyczał,
to parował i syczał.
Więc w obłokach wciąż bujał ów Meryk 

*w mianowniku liczby pojedynczej: spa
** w mianowniku liczby pojedynczej: boa 

Jeszcze zakurzone helweciaki

brezly

Za ucieczkę bankier Lerf z Wintherthur
Banknoty swe stawiał pod mur
Wydać portfel nasz wrogom
Zbrodnią jest straszną i srogą
Za dezercję w wodny znak kula i sznur!


Pan Jörg Oggi z kantonu Zug
Lubil jadać  jak we Francji Bóg
Zimokowie znalezili radę:
"Won stąd, za Röstigraben!"
Nie postanie w Zug żadna z twych nóg!

 

http://en.wikipedia.org/wiki/R%C3%B6stigraben



Autorkę trzeba zaprosić

brezly

Była kiedyś z nami, muszę się do niej dokopać.

 

Krągła Kasia spod Zawichostu
Miała biust pozbawiony zarostu
Co wprawiało w zdumienie duże
Był on bowiem wykuty w marmurze
I przedstawiał Lenina po prostu.

Pewna mila panienka we Flandrii
Chciala poznac raz smak poliandrii
Teraz glosno wszystkiemu zlorzeczy
Gdy przy dzwiekach transmisji meczy
Pierze skarpet splatane meandry

Z pogróżką dla piratów

bartoszcze

W Koziej Górze Krajeńskiej[1]
Lew smokowi (płci żeńskiej)
Cap! dziewicę.[2] Potwora
rzekła: „Prawa autora
Łamiesz wbrew konwencji berneńskiej!" 

[1] dzięki, ciociu Wikipedio, umożliwiłaś dostosowanie tekstu z roku 1995 do wymogów formalnych gatunku
[2] choć w 110-osobowej wsi statystycznie trudno może być taką znaleźć

Nieżywięć II

brezly

Dumny z się mąż tęgi ze wsi Nieżywięć [1]
Głosił wciąż: szczęsnym gdy dybię a dybięć!
„Obiecujęć, me dziewczę mirażowe, zamęście
Zaliżś gwiezdnym smoczęciem [2] czy po prostu mym szczęściemś?”
Zmęczeniowych z dybania moc miałż pęknięć i wygięć

[1] Na północ od Podzamku Golubskiego, między Niedźwiedziem a Kawkami
[2] No co?

Staropolskim obyczajem

immanuela

Walgierz Wdały z wioski Nieżywięć

Niewiastę chędożyć chciałż dni pięć

I łypał wciąż na tę Laszkę.

Asan, azaliż tem ptaszkiem?

- odkrzykła mu krzynkę złośliwięć.

Uwaga, fekalne

martuuha

Co wrażliwszych PT Czytelników uprasza się, o pominięcie tej notki lub czytanie przez palce.

Raz profesor, kwant-fizyk z Ułan Bator
nieprzyjemny, jelitowy miał zator.
Zeżarł tedy żołędzia,
do kibelka popędził;
Fetor nie znikł przez lata z Ułan Bator. 

Pewna dama, starsza pani z Siewierza
nabawiła się zapalenia pęcherza.
Radzą damie przycupnąć,
spirytusem se chlupnąć.
Wrzaski było jej słychać aż w Zgierzu. 

Raz hafciarka żyjąca w Killarney
załapawszy szczep czerwonki opornej
zjadać miała roszpunkę
by wyleczyć biegunkę
skutkiem w dupie znalazła się czarnej.

Jak się pisze limeryki

bartoszcze

Oczywiście wszyscy wiedzą jak powinien wyglądać limeryk, ale na wypadek gdyby ktoś zapomniał, to ja napiszę jeszcze raz (pożyczone od Wojciecha Młynarskiego). Więc tenże limeryk składa się z pięciu wierszy, z czego pierwszy rymuje się z drugim i piątym, a trzeci z czwartym - a ponadto dobrze jest, kiedy wiersz trzeci i czwarty są nieco krótsze od pozostałych. Te zasady są najbardziej podstawowe, później zaczynamy już cyzelować formę, na przykład poprzez wymaganie, by pierwszy wers kończył się nazwą miejscowości, a poszczególne wersy miały określoną liczbę sylab. W formie limeryka ujął to Szpak Marceli:

Wierszyki z miasteczka Limerick:
Dziesięć sylab, zaś wers trzy i cztery -
po siedem. Temat: luźny.
Podmiot: głupi lub próżny
Istotne, by wrócił do Limerick. 

Dla bardziej wymagających i purystów są oczywiście dalsze zasady, których już tu wykładać nie będziemy, odeślemy chętnych do specjalistów.

PS Jeśli ktoś poszukiwał Praktycznych Porad Jak Pisać Limeryki to napiszę krótko: rzucić hasło i dobrze się bawić. 

 

Helweciaki dalsze

brezly

Serowar, monsieur Balliff z Oex
Paniom mowił stanowcze dość "nie"
Franki na biżuterie?
Ciągłych rozmów brewerie?
Z serem w dziury wszak nie jest mi źle!

Znany marchand Durrant z Martigny
Na oferty odpowiadać zwykł: nyyiii
W erze fałszerstw, masskultur
Nie chcial obrazów ni skulptur
Wiec zarabiał malując płoty i drzwi.

Dux Urs, kamienicznik spod Berna
Lokatorom urządzał inferna
Pomagała wybornie
Nocą gra na alphornie
W czynsz liczyła ją Duxowa pazerna.

Pan Hefti Beat z miasta Lausanne
Nie miał wzięcia zupełnie u pann
W chalecie, serce jego bezpańskie
Pisał wciąż limeryki lozańskie
W jednej z licznych swych cynowych wann.



© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci