Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

W drodze do Palmyry

lee-merrick

Nie wiem, czy pamiętacie (w takie lato można o wszystkim zapomnieć), ale mieliśmy tu taki mały cykl szekspirowski. Szekspir był wprawdzie ze Stratfordu, a nie z Limerick (wybaczamy), ale limeryści i tak go lubią, jak cała współczesna kultura zresztą. Dzięki Magdzie Bas może go będą lubić jeszcze bardziej.

Gdzieś na trasie Arlington- Palmyra
sprawi rozkosz tirowcom wnet zdzira.
Gdy umości się w TIRze,
będzie grać im na lirze
oraz czytać miłośnie Szekspira...

 
 
 

W sypialni go

lee-merrick

Lato. Urlopów pora, ludziska się rozjeżdżają nad rozmaite morza, pojezierza czy pogórza. Leniwie. Gdy ciepło, to zmysły szaleją (ostatnio może upał tak nie doskwiera, ale ci nad ciepłymi morzami przysyłają rozgrzewające pocztówki). Limeryści w taką pogodę też dają radę, na przykład Ryszard Błaż.

Raz namiętny gracz rodem z Lizbony
cicho wszedł do sypialni Aldony,
gdzie dziewczyna śpi goła,
i „Yes!” z triumfem zawołał.
Znalazł bowiem aż dwa pokemony.

Limeryści w te pokemony niekoniecznie, ale skoro na czasie i się rymuje...

Po prostu alternatywa

lee-merrick

Dobrze jest mieć wybór. Dobrze jest mieć różne opcje. Dobrze jest móc się zastanawiać, co wybrać na letni piątek - w ramach naszej małej piątkowej tradycji zwykle publikujemy jakiś przewrotny utwór Adama Gwary, a że Adam nie ustaje w układaniu lekkich limeryków na piątek, to jest w czym wybierać (co bardziej frywolne pomijamy).

Pewna pani (ogólnie: Trójmiasto),
ma z lenistwa kochanka. Niech was to
nie oburza - skromnego, 
on chce tylko jednego.
Nie jak mąż: zupa, drugie i ciasto.

Saper myli się tylko...

lee-merrick

...tylko raz, mówi stare porzekadło (osobiście nie znamy żadnego sapera, który by się pomylił, więc coś w tym pewnie jest). Limeryści mogą się śmiało mylić przy rymowaniu, najwyżej się wytnie i będzie układać na nowo. W życiu zaś zapewne saperzy (ani limeryści) też się nie powinni mylić. O saperze Magda Bas.

Jeden saper odważny z wsi Gromin
silny pociąg przedziwny czuł do min.
Raz rozbrajać chciał miny
Niny, swojej dziewczyny -
jak huknęła, wyleciał przez komin.

Piątek z pustynią

lee-merrick

Piątek, proszę Państwa. Letni piątek (jeżeli czyta nas ktoś z odległych rubieży półkuli południowej, to przepraszamy, ale taki mamy północnopółkulowocentryczny punkt widzenia i raczej go nie zmienimy). Zapowiada się upalnie (wiemy, na półkuli północnej też dziś będzie z tym różnie) jak na pustyni, więc korzystamy z okazji i tradycyjny kącik piątkowy taki lekko pustynny będzie. Adam Gwara, oczywiście.

Do nabrzeża portu w Gdyni
przypłynęli Beduini.
Oczywiście na wielbłądach,
(gdyż kostyczni są w poglądach)
widniał napis "Dar Pustyni."

Noc Kupaolo, czyli Coelho lubi słowiańskie tradycje

lee-merrick

Poprzednio podkreślaliśmy, że Paolo Coelho to Portugalczyk (jak nóż bezlitosny), więc kiedy się pojawia we wschodnich rewirach, to zawsze może róż naciąć... Noc Kupały na pewno by mu się podobała. Kwestiom z tym związanym poświęcamy comiesięczny kącik z Paolo.

Paulo Coelho raz w Belfaście
rzekł po bzykanku, przy toaście
wciąż walcząc z szokiem
słowa głębokie:
Miłość trwa minut jedenaście /Anna Skorupska/

Nie miej za złe, rzekł Paulo znad Wieprzy,
swojej żonie, że z każdym się pieprzy.
"Żadna bowiem to zdrada,
kiedy żona twa bada,
czy w pieprzeniu wciąż jesteś najlepszy." /AG/ 

Być, nie być. Na motywach Hamleta (akt trzeci)

lee-merrick

Szekspir jest ponadczasowy. Można go czytać (i wystawiać) nabożnie, można zaś kreatywnie. Limeryzacja Hamleta wydaje nam się mocno kreatywna, dlatego się nią chwalimy. Mamy jednak wrażenie, że zrobiło się tak nowocześnie, że odlecieli(śmy) od czasu, miejsca i akcji, dlatego pod koniec nastąpi...

Hoży książę, co żył w Elsynorze,
z dnia na dzień czuł się chorzej i chorzej.
Tutaj podam przyczyny:
on na widok dziewczyny
wpadał w szał. A im hoższa, tym gorzej. /Magda Bas/

Być czy nie być (to wciąż w Elsynorze)
Wybrać Hamlet zupełnie nie może.
Mogłby spytać upiora
(Bo Ofelia coś chora?),
Lecz za bardzo dziś piździ na dworze. /Marta Andersson/

 Rankiem książę, co żył w Elsynorze,
nocy sobie przypomnieć nie może.
Czy do ręki brał czaszki?
Denaturat pił z flaszki?
Szekspir pisał coś o nim? O, Boże… /Ryszard Błaż/

Pewien żul wciąż chichrał w Karlskronie
szczęśliwy, bo mieszkał w kartonie.
Tanim winem się krzepił,
potem "Pił, albo nie pił"
Żył z Opieki??....ooo! Co to to nie! /Elżbieta Sijka/

... kurtyna

 

Greckie kolumny trzeba znać i nie ma że boli

lee-merrick

Wszyscyśmy z kultury antycznej. Stamtąd pochodzi teatr, literatura, architektura... Dzieciom w szkołach się do główeczek wbija, jakie były porządki architektoniczne starożytnej Grecji. Panowie limeryści postanowili, ekhm, dać wykład na ten temat, mamy nadzieję, że lekarze nie byli potrzebni.

Pewnego Mietka z Płońska
ucięła mucha końska
boleśnie w napletek
i teraz wie Mietek,
co to kolumna jońska. /Adam Gwara/

Tomka na szklaku beskidzkim
szerszeń raz dźgnął azjatycki
wprost w środek członka,
stąd wiedza Tomka,
czym jest porządek dorycki. /Rafał Rosół/

Kiedy Mietek ów zwiedzał raz Lądek,
za potrzebą przykucnął wśród grządek.
Jego prącie za cel
wziął wkurzony ciut trzmiel
i zna Mietek koryncki porządek. /Ryszard Błaż/

Jeśli dziateczki potrzebują dodatkowo wykładu z biologii bądź anatomii, to innym razem.

Nie tylko być albo nie być, czyli Hamlet 2016 (akt drugi)

lee-merrick

Czy dramat można pisać limerykiem? Przytaczaliśmy niedawno niezbite dowody, że można, właściwie zostało się dziwić, że Szekspir - fakt, Anglik a nie Irlandczyk - swoich sztuk (zarówno dramatów jak i komedii) nie pisał w tej formie. Nadrabialiśmy (my limeryści, nie my redakcja).

Rankiem książę u bram Elsynoru
z trudem wskrzesza wspomnienia z wieczoru.
Wychlaliśmy antałek…
Gdzieś Ofelię posłałem?
Wiem, po pół litra szła do klasztoru. /Ryszard Błaż/

Być, czy nie być, we mgle w Elsynorze,
książę Hamlet rozważa, niebożę.
Widzi Ojca on ducha,
stryj mamusię mu dmucha,
a Ofelia się topi w jeziorze. /Adam Gwara/

Już podwoje Elsynor zamyka
i pod bramą niech czeka publika...
Ogłoszono dziś rano,
że wieczorem w kopaną
grać się będzie czaszką Yorricka. /Anula King/

 

Aloha! (a locha?)

lee-merrick

Lato. Ciepłe dni. Pogoda szaleje od bezchmurnego nieba (ach, jak pięknie wyglądały góry z wielu kilometrów!) po nawałnice i z powrotem. Wszystko się miesza w głowie, a Ryszard Błaż miesza nam dodatkowo opowieścią o Hawajach.

Mówił mi pan, co zwiedził Hawaje,
że tam papa je czasem papaje
Je też uda, lecz czyje
pan nie wie. Toteż czy je,
czy udaje, kompletnie nie czaję.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci