Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

W świątecznym nastroju

lee-merrick

Wspominaliśmy w zeszłym roku, że dla limerysty każda okazja jest dobra, żeby limeryknąć. Nawet Święta. Zwłaszcza dla takiego limerysty jak Adam Gwara. 

I tylko się zastanawiamy, dlaczego właściwie w Święta wszyscy piszą o (prze)jedzeniu i na ile się to wpisuje w limeryczny trend pisania o wadze ciała...

Pewien wdowiec, co mieszka pod Bonn,
opisując małżonki swej zgon,
rzekł: "O ile pamiętam,
tak utyła przez święta,
że zleciała z kanapy z dwóch stron"

To my tymczasem na ciasteczko...

Mikołajowo

lee-merrick

Gałczyński stworzył kiedyś postać suflera reagującego z coraz większym opóźnieniem. Mniej więcej tak się czujemy, kiedy limeryk mikołajkowy publikujemy trzy dni po, chociaż limerysta BW napisał go dawno temu. Przyjmijmy, że musieliśmy go odkopać spod śniegów, tego w tym roku akurat nie brakuje...

Raz Mikołaj w mieście Brnie
Z workiem poprzez śniegi brnie
Mrucząc: "Choć po schodach,
Wlezę w komin po dach,
Ale na kandelabr - nie!"

Jak bumerang

lee-merrick

Tak się nam tu układa od pewnego czasu, że pracowicie redagujemy i publikujemy (to co limeryści ułożą i pokażą), potem na trochę znikamy - ale zawsze wracamy. Jako ten bumerang, rzucony w przestrzeń. 

Nie, nie będziemy się tłumaczyć, tylko nam się metaforycznie ułożyło, kiedy przygotowywaliśmy do publikacji świeży limeryk Adama Gwary.

Lekkomyślny podróżnik z Kudowy,
co chciał zmienić bumerang na nowy
wyrzucając poprzedni,
właśnie stracił ząb przedni
i narzeka na silny ból głowy.

Noc nie tylko listopadowa

lee-merrick

Za oknem noc (choć ósmej jeszcze nie ma), listopad w rozkwicie (choć pada mało i ciepło jest), podchorążych nie widać (do końca miesiąca daleko). Nocny jakiś już nastrój, więc wygrzebaliśmy nocny limeryk, nawet jeśli nie w listopadzie napisan. Adamie Gwaro, honory czyń!

W noc polarną mieszkańcy Buriacji
nie skłaniają się do kopulacji.
Zorza jasno zbyt świeci,
przez co budzą się dzieci.
Stąd tendencja do depopulacji.

(na szczęście w limeryczeniu noc polarna nie przeszkadza)
(chyba)

Sobota z krzyżówkami

lee-merrick

Na zewnątrz powietrze polarne napływające z północy zostało już zastąpione przez powietrze morskie napływające z zachodu czy nawet bardziej południa, więc jest dość ciepły deszczowy dzień. W sam raz na więcej krzyżówek, nie sądzicie? Limeryści na pewno tak sądzili, i nie jest to ich ostatnie słowo.

Zwariowany genetyk w Laosie
pragnął charta skrzyżować raz z łosiem,
lecz spieprzyło się coś.
Zawiódł chart, albo łoś,
bo skończyła się rzecz na chaosie.
/Ryszard Błaż/

Raz w Krakowie w tawernie "Pod Krakiem"
fiakier konia skrzyżować chciał z jakiem.
Lecz jak olał go, po czem
koń też olał go moczem
choć w zasadzie to mogli koniakiem.
/Adam Gwara/

Niepoważny uczony z Luandy
zebry lubi krzyżować i pandy.
Coś dziwnego powstaje:
biało - czarne, przyznaję,
niby chińskie, a jednak z sawanny.
/Anna Jetkowska/

 

Annę Jetkowską przy okazji serdecznie witamy w gronie Limerystów Publikowanych!

Piątek z krzyżówką

lee-merrick

Lubicie krzyżówki? W końcu na długie jesienne czy zimowe wieczory, w ciepłych kapciach i naczyniu z czymś ciepłym bądź inaczej rozgrzewającym.... Dobra, oczywiście nikt nie ma obowiązku lubić krzyżówek. Wyrażamy jednak graniczące z pewnością przekonanie, że polubicie to, co w kwestii krzyżówek miał dziś do powiedzenia bohater naszej piątkowej tradycji - Adam Gwara.

Upalony genetyk z Andory,
co dla jaj pokrzyżował kondory
z papużkami z Sonomy,
odkrył barwne kondomy
fruwające w zimowe wieczory.

Pułapki konsumpcjonizmu

lee-merrick

Co to się na tym świecie wyrabia: od Grenlandii po Ziemię Ognistą, od Papeete to Maputo - nic tylko konsumpcja i konsumpcja (kiedyś to bardziej ruja i porubstwo). Bez jakiejkolwiek refleksji, bez zastanowienia się że nieprzemyślana konsumpcja może być zupełnie nieprzyjemna. Adam Gwara ma dla Was parę słów na ten temat.

Ludożerca w burdelu w Maputo
delektował się piękną Danutą.
Po konsumpcji Danuty
dwa dni chodził, jak struty,
bowiem była kobietą zepsutą.

Tak, dziś piątek!

Leniwe wspomnienie

lee-merrick

Jesień. Ciemno za oknem (choć jeszcze wcale nie noc głęboka), zimno, mokro - nic tylko szukać ciepłego miejsca, wtulić się w ciepłe  i wspominać słoneczne lato. Mamy takie podejrzenia, że Ryszard Błaż mógł mieć podobne inspiracje (jak my, nie jak baca).

Zapytali raz bacę z Łomnicy
o seks niezbyt taktowni letnicy.
Odparł: „Miałem już szereg
seksualnych partnerek…”
Ale zasnął gdy zaczął je liczyć.

 

Lotnie

lee-merrick

Lotna, taki koń był, powieściowy i filmowy. Lotnia, taki statek powietrzny. Paralotnia, prawie jak lotnia tylko bardziej podobna do spadochronu. Lotnie, piszą znakomici limeryści. Ulotne, jest piękno rymów wewnętrznych w limeryku Adama Gwary. 

Paralotniarz samotny z Paprotni
do Kozaków markotnych wpadł sotni,
po czym sam, wielokrotnie,
uszczęśliwił tę sotnię
i ulotnił się na paralotni.

Pewnie im czytał limeryki.

Edukacja europejska

lee-merrick

Jak już się przyznaliśmy w poprzedniej notce, daliśmy... wiecie czego. Znaczy, zalani falą radości z powodu napływu limeryków popłynęliśmy* ciutkę i pomyliliśmy Autorki. A że w efekcie Marta Andersson wyszła na stratną, to nadrabiamy w jedynie słuszny sposób i publikujemy limeryk Marty (bliskość tematyki mogła mieć wpływ na zdarzenie). No to na drugą nóżkę!

Uczył Polak co mieszka pod Gródkiem
cudzoziemca jak pije się wódkę:
"Fizys miej niewzruszony
i puść oko do żony
gdy do barku piłujesz jej kłódkę".

*okropne te metafory, prawda?
**jeśli chodzi o tytuł, to zakładamy roboczo że najpierw uczymy Europejczyków, a przynajmniej że Gródek jest w Europie

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci