Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Sobota z krzyżówkami

lee-merrick

Na zewnątrz powietrze polarne napływające z północy zostało już zastąpione przez powietrze morskie napływające z zachodu czy nawet bardziej południa, więc jest dość ciepły deszczowy dzień. W sam raz na więcej krzyżówek, nie sądzicie? Limeryści na pewno tak sądzili, i nie jest to ich ostatnie słowo.

Zwariowany genetyk w Laosie
pragnął charta skrzyżować raz z łosiem,
lecz spieprzyło się coś.
Zawiódł chart, albo łoś,
bo skończyła się rzecz na chaosie.
/Ryszard Błaż/

Raz w Krakowie w tawernie "Pod Krakiem"
fiakier konia skrzyżować chciał z jakiem.
Lecz jak olał go, po czem
koń też olał go moczem
choć w zasadzie to mogli koniakiem.
/Adam Gwara/

Niepoważny uczony z Luandy
zebry lubi krzyżować i pandy.
Coś dziwnego powstaje:
biało - czarne, przyznaję,
niby chińskie, a jednak z sawanny.
/Anna Jetkowska/

 

Annę Jetkowską przy okazji serdecznie witamy w gronie Limerystów Publikowanych!

Piątek z krzyżówką

lee-merrick

Lubicie krzyżówki? W końcu na długie jesienne czy zimowe wieczory, w ciepłych kapciach i naczyniu z czymś ciepłym bądź inaczej rozgrzewającym.... Dobra, oczywiście nikt nie ma obowiązku lubić krzyżówek. Wyrażamy jednak graniczące z pewnością przekonanie, że polubicie to, co w kwestii krzyżówek miał dziś do powiedzenia bohater naszej piątkowej tradycji - Adam Gwara.

Upalony genetyk z Andory,
co dla jaj pokrzyżował kondory
z papużkami z Sonomy,
odkrył barwne kondomy
fruwające w zimowe wieczory.

Pułapki konsumpcjonizmu

lee-merrick

Co to się na tym świecie wyrabia: od Grenlandii po Ziemię Ognistą, od Papeete to Maputo - nic tylko konsumpcja i konsumpcja (kiedyś to bardziej ruja i porubstwo). Bez jakiejkolwiek refleksji, bez zastanowienia się że nieprzemyślana konsumpcja może być zupełnie nieprzyjemna. Adam Gwara ma dla Was parę słów na ten temat.

Ludożerca w burdelu w Maputo
delektował się piękną Danutą.
Po konsumpcji Danuty
dwa dni chodził, jak struty,
bowiem była kobietą zepsutą.

Tak, dziś piątek!

Leniwe wspomnienie

lee-merrick

Jesień. Ciemno za oknem (choć jeszcze wcale nie noc głęboka), zimno, mokro - nic tylko szukać ciepłego miejsca, wtulić się w ciepłe  i wspominać słoneczne lato. Mamy takie podejrzenia, że Ryszard Błaż mógł mieć podobne inspiracje (jak my, nie jak baca).

Zapytali raz bacę z Łomnicy
o seks niezbyt taktowni letnicy.
Odparł: „Miałem już szereg
seksualnych partnerek…”
Ale zasnął gdy zaczął je liczyć.

 

Lotnie

lee-merrick

Lotna, taki koń był, powieściowy i filmowy. Lotnia, taki statek powietrzny. Paralotnia, prawie jak lotnia tylko bardziej podobna do spadochronu. Lotnie, piszą znakomici limeryści. Ulotne, jest piękno rymów wewnętrznych w limeryku Adama Gwary. 

Paralotniarz samotny z Paprotni
do Kozaków markotnych wpadł sotni,
po czym sam, wielokrotnie,
uszczęśliwił tę sotnię
i ulotnił się na paralotni.

Pewnie im czytał limeryki.

Edukacja europejska

lee-merrick

Jak już się przyznaliśmy w poprzedniej notce, daliśmy... wiecie czego. Znaczy, zalani falą radości z powodu napływu limeryków popłynęliśmy* ciutkę i pomyliliśmy Autorki. A że w efekcie Marta Andersson wyszła na stratną, to nadrabiamy w jedynie słuszny sposób i publikujemy limeryk Marty (bliskość tematyki mogła mieć wpływ na zdarzenie). No to na drugą nóżkę!

Uczył Polak co mieszka pod Gródkiem
cudzoziemca jak pije się wódkę:
"Fizys miej niewzruszony
i puść oko do żony
gdy do barku piłujesz jej kłódkę".

*okropne te metafory, prawda?
**jeśli chodzi o tytuł, to zakładamy roboczo że najpierw uczymy Europejczyków, a przynajmniej że Gródek jest w Europie

Najlepsze polskie mojito

lee-merrick

Oj, dzieje się. Znaczy, dookoła tyle się dzieje, że człowiek z trudem nadąża zarówno za akcjami, jak i za reakcjami. Dziś wszyscy wokół o tym jak Polacy uczyli Francuzów jak używać widelców, a limeryści w odpowiedzi na to zaczęli pisać limeryki o tym jak Polacy uczyli... No i popatrzcie na wykład Magdy Bas*

Uczył kiedyś na Kubie Lechita,
jak się robi najlepsze mojita.
Więc: "Limonkę bierz z krzaka,
ale cukier z buraka,
przy tym nie rum, lecz wódkę bierz z żyta".

Rozgrzewa!

*redakcja nie bez wstydu przyznaje, że pomyliła wcześniej Autorki i utwory, obiecuje się spalić ze wstydu jak tylko skończy publikować całe zasoby 

Muzyka taternika

lee-merrick

Redakcja dała sobie lekkiego kopa w sempiternę i obiecała poprawę (lekką), tak więc nie będziemy przytaczać wszystkich rzeczywistych i takich ciutkę zmyślonych powodów, dla których ostatnio... Za to na pewno poznacie powód, dla którego redakcja sięgnęła po login i postanowiła opublikować. Kto zdziwiony, że za powodem stoi Ryszard Błaż?

Szedł taternik przez Rogi Baranie,
a wiatr granie niósł w dal, poprzez granie.
Cóż to jest za muzyka?
- Spytał ktoś taternika.
To muzyka - rzekł - jest na czekanie.

Ach! Tatry! wieloznaczności! (to my sobie przeczytamy jeszcze raz i jeszcze parę razy, ale nie będziemy drugi raz wklejać)

 

Paląco

lee-merrick

Słoneczko pięknie świeci, upalny będzie dzień... Piątek! Troszeczkę ostatnio zaniedbana została Tradycja Piątkowa (redakcja nie cierpi na brak materiału, tylko sił i czasu raczej), dziś na szczęście zdążymy - przy czym w drodze wyjątku (każda tradycja winna mieć wyjątki) zamiast Adama Gwary dajemy Ryszarda Błaża, bo wyjątkowo piątkowy limeryk mu się ułożył.

Pewien mąż znany wszem w Samarkandzie
tak rzekł paląc poranną raz gandzię:
„Wielbłąd fruwać nie umie?
Zapal sobie też, kumie,
popatrz i nie wierz już propagandzie.”

Adama może wieczorem, bo taki bardziej wieczorny limeryk mamy na stanie :)

Suwalskie odpadki

lee-merrick

Jakiś czas temu, a konkretnie to w zimie, chwaliliśmy się jak to Fabryczni Limeryści ławą poszli i zgarnęli grad nagród na konkursie limerycznym w Gdańsku. Konkursy takie ogłasza się też w innych miastach, w lecie ogłoszono w Suwałkach - i Fabryka znów wysłała tam sporą partię produkcji, też z dobrym skutkiem. Dziś jednak zamiast chwalić się tym co już nagrodzone, przedstawimy próbkę tego co się na nagrody nie załapało.

Patriota gdzieś znad Czarnej Hańczy
czuły bardzo na mit był powstańczy.
Ku Ojczyzny więc chwale
tak powstawał zuchwale,
że gromadkę pędraków dziś niańczy.  /Magda Bas/

Raz się zdziwił striptizer w Suwałkach:
„- Czemu na skeczu mym o dwóch pałkach
tak frekwencja niedobra?”
„- Bo suwalski krajobraz
dużo mocniej tu budzi zapał Kach.”
/BW/ 

Gdy wspomina Staś nurt Czarnej Hańczy
to wzruszenie mu ściska aż krtań, czy
jakąś inną część ciała.
Przed oczami mu biała
pupa Hani wśród mroku znów tańczy.
/Ryszard Błaż/

Gdzieś pomiędzy Wiżajnami a Oleckiem
płynie Hańcza (czasem żłobi taką nieckę).
Ach, pojechać tam latem...
A pogoda? Ja zatem
spytać muszę: czy kwatery są z zapieckiem? /BW/

Raz na tańcach gdzieś nad Hańczą Czarną
zimną Krysię żar nagły ogarnął.
Bowiem ludzi tam chmara
połączyła się w parach
i totalnie zrobiło się parno. /Magda Bas/ 

Na kempingu we wsi Gawrych Ruda
Czesław pisał poemat o udach.
Gdy opiewał cud ud,
tak potężny miał wzwód,
że w namiocie zawalił się mu dach. /Adam Gwara/

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci