Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : Walentynki

Nie dla zegara walentynki

lee-merrick

Trzeba to powiedzieć szczerze: ciężko się jakoś od tych walentynek uwolnić, choć to już chyba czwarty dzień jak je na okrągło wałkujemy. Staramy się pomału coraz tak naokoło wokół nich chodzić, żeby potem szok był mniejszy. Dziś więc historyjka o zegarze i jego problemie... opowiada Ryszard Błaż.

Na ratuszu ma zegar gród Pcim,
lecz niedobrze od wczoraj jest z nim.
Coś się mu stało. No, i
naraz wisi i stoi.
Czyżby chciał chodzić, a nie ma z kim?

Walentynki żarłoczne

lee-merrick

Dwudziesta trzecia. Dobra pora, żeby opublikować coś dla dorrrosłych, a nie dla dzieci... Będzie więc specjalny wątek walentynkowy z blondynką, tylko miłości w nim niewiele (ale po dwóch dniach po to już można, choćby dla odtrutki). Jeśli ktoś ma pretensje o stereotyp blondynki, to Elżbieta Sijka stanowczo je odrzuca. 

W Walentynki kanibal z wsi Kęty,
zjadł blondynę. Aż poszło mu w pięty,
gdyż nie musiał ten cieć,
mózgu przecież jej żreć.
I w rozwoju jest teraz cofnięty.

...tynki

lee-merrick

Jednym z bardziej rozpowszechnionych żartów przed wczorajszym walentynkowym szaleństwem był ten, jak "walentynki" przerabia się na budowlane "walę tynki". Nie ukrywamy, limeryści ten wątek też twórczo rozwinęli - dziś pora na limerystę BW i jego opowieści tynkarskie. Skojarzenia każdy we własnym zakresie...

Raz tynkarz spod wioski Falenty
Do pracy przyjechał urżnięty.
Bo był u dziewczynki,
I miast walić tynki
To słyszał tam wciąż: "Rżnij, Walenty!"

Imigrant w kantonie Valais
Tak mawiał siedząc na skale:
"Na dużą skalę
Tynki tu walę,
Lecz kłaść ich to nie chcę wcale".

 

Gorący walentynkowy wieczór

lee-merrick

Dzień już zaszedł, wieczór też już w noc przechodzi... kto jeszcze świętuje, niech świętuje. W każdym razie im później, tym bardziej jednokierunkowe się skojarzenia robią. Zakończymy dzień wyborem limeryków... wieczorowych takich. Dobranoc.

Tuż poniżej zapory w Solinie
przezimować chciał waleń Tynek...
W lutym, kiedy szalenie
ludność lubi walenie
Tynek brzuchem do góry wypłynie... /Anula King/

Tak gorące słał Zdzichu z Lichenia
w Walentynki swej Wali życzenia,
że słowami rozpalił
pożar aż w sercu Wali.
Potem żar dotarł też do siedzenia. /Ryszard Błaż/

Pewien panicz raz znienacka
z panną przestał się już cackać
i rzekł: „No, ten tego,
dziś nie Walentego
czcimy, lecz świętego Wacka...” /Rafał Rosół/

 

Ach, Walenty!

lee-merrick

Wieczór się zrobił... można przechodzić do coraz bardziej wieczornych aspektów miłości (mieliśmy napisać: dorosłych, ale w gruncie rzeczy większość dzisiejszych opowieści jest tak naprawdę dorosła). Choć limeryk, który napisała Magda Bas, jest przy tym bardzo, ale to bardzo dorosły.

Tak kochliwy jest stary Walenty,
że wydaje ostatnie już centy
na prezenty dość śmiałe,
lecz że panie dojrzałe,
to nie musi już na alimenty.

Kochać każdy może

lee-merrick

Chyba nikt temu nie zaprzeczy, prawda? No każdy może. Stary, młody, chory, zdrowy, nietypowy. Dziś dzień wszystkich zakochanych, bez względu na to kim są.

Wiedzeni tą myślą podzielimy się teraz limerykiem Anuli King, która nie zapomniała i o tych... najmarniejszych. I co że fristajlowo.

Tasiemcowa mężowi na uszko
szepce: "Rozbrój się, moje cacuszko,
wszak to rzecz oczywista,
że dziś glista a vista
się w różowe ułoży serduszko"...

Czuły dowód miłości

lee-merrick

Lub miły dowód czułości. W każdym razie dowód. Czymże jest święto miłości, jeśli nie okazją, by dawać dowody? A dowód wszak niejedno ma imię.

Dowód, który każdy może sobie zapożyczyć, przedstawia Ryszard Błaż.

Drugą zmianę ma Kasia w Chabówce
i mężowi przed wyjściem dać znów chce
wyraz swojej czułości.
Napisała więc: „Coś Ci
upichciłam. Zostawiam w lodówce.”

Ciąg dalszy, można powiedzieć: alternatywę (może na następne walentynki), dodał Rafał Rosół.

Czasem zdarza się też Katarzynie,
że wychodząc w drzwiach z mężem się minie
i wśród słodkich buziaczków
szepce: „Znajdziesz, Misiaczku,
ciepluteńki obiadek w pierzynie."

Miłość blondynki w Walentynki

lee-merrick

Kontynuując nasz cykl walentynkowy (jeśli poprawne byłoby zapisanie ostatniego słowa wielką literą, to proszę się nie krępować i zwrócić nam uwagę), przejdziemy do opowiastki miłosno-fizjologiczno-chemicznej. Proszę nie pytać Adama Gwary, czy ma numer do tej blondynki.

U blondynki w Walentynki
coś wydziela się z szyszynki,
wzrost wstrzymując gonad,
od lat pięciu ponad,
przez co minę ma kretynki.

Z bukietem

lee-merrick

Zapadła decyzja: dziś będziemy wrzucać często.

Zaczniemy od praktycznych porad co do sposobu świętowania dzisiejszego dnia, jeśli ktoś potrzebuje. Podpowiada Marta Andersson.

W Walentynki, pan jeden ze Spały,
Bukiet żonie zakupił niemały.
Ta odrzekła: “No, spory,
Jednak zamiast tej flory,
Przynieś człeku choć raz minerały!”.

Walentynkowa zagadka

lee-merrick

Dziś ze wszystkich stron wyskakują na nas serduszka, całuski, wyznania i podobne. Limeryści - nie ukrywamy - okolicznościowo nie próżnują, jeszcze nie wiemy co z tym wszystkim zrobimy (hurtem wrzucimy, czy cykl zrobimy, czy zachowamy w pewnej takiej intymności), ale już dziś podzielimy się śliczną zagadką opowiedzianą przez Ryszarda Błaża.

Poczmistrz w poczcie mieszczącej się w Tczewie
wzrok zatrzymał na dziwnym przelewie.
Pocałunki namiętne
słał na usta ktoś chętne.
Gdzie je poczmistrz skierował? Ja nie wiem.

Nie musicie się zdradzać, jeśli do Was dotarły.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci