Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : 18

Wiosna, achże ty...

lee-merrick

No właśnie: wiosna, zieleń, maj, serce się rwie (dyplomatycznie nie pytajmy do kogo lub czego) - a tu za oknem przymrozki i śniegi (gdzieniegdzie, acz w licznych miejscach Polski). Jak żyć, kiedy natura cała pobudzona? Nie mamy na to jednoznacznej odpowiedzi, aczkolwiek patrząc na to co układają właśnie limeryści, to ta wiosna aż się kłębi w organizmach.

Dysponował pan pewien nad Sanem
tak niezwykłym i prężnym organem,
że Bank Stanley & Morgan
inwestował w ten organ,
wiążąc wzrostu potencjał z tym panem. /Adam Gwara/

Kiedy viagrę w pobliżu Sewilli
roztrzepani turyści zgubili,
ślimak zaraz przeleciał
żółwia, psa oraz ciecia.
Teraz szuka podobno Godzilli. /Ryszard Błaż/

Chyba zapomnieliśmy zamieścić na wstępie ostrzeżenie, że to niekoniecznie dla dzieci... to przez tę wiosnę. A dzieci niech się uczą (jak wygląda lekko pikantny limeryk).

Noc nie tylko listopadowa

lee-merrick

Za oknem noc (choć ósmej jeszcze nie ma), listopad w rozkwicie (choć pada mało i ciepło jest), podchorążych nie widać (do końca miesiąca daleko). Nocny jakiś już nastrój, więc wygrzebaliśmy nocny limeryk, nawet jeśli nie w listopadzie napisan. Adamie Gwaro, honory czyń!

W noc polarną mieszkańcy Buriacji
nie skłaniają się do kopulacji.
Zorza jasno zbyt świeci,
przez co budzą się dzieci.
Stąd tendencja do depopulacji.

(na szczęście w limeryczeniu noc polarna nie przeszkadza)
(chyba)

Leniwe wspomnienie

lee-merrick

Jesień. Ciemno za oknem (choć jeszcze wcale nie noc głęboka), zimno, mokro - nic tylko szukać ciepłego miejsca, wtulić się w ciepłe  i wspominać słoneczne lato. Mamy takie podejrzenia, że Ryszard Błaż mógł mieć podobne inspiracje (jak my, nie jak baca).

Zapytali raz bacę z Łomnicy
o seks niezbyt taktowni letnicy.
Odparł: „Miałem już szereg
seksualnych partnerek…”
Ale zasnął gdy zaczął je liczyć.

 

Ptyki

lee-merrick

Być może drapią się Państwo w głowy, głowiąc się cóż tytuł oznacza. Tytuł jest mianowicie pewnym skrótem myślowo-pojęciowym, za który odpowiada poniekąd Adam Gwara, który dziś od rana tworzył limeryczne formy szczególne, wielozwrotkowe, a w szczególności Duptyk i Truptyk. Wyjątkowo ich tu nie opublikujemy, tylko ośmielamy się odesłać bezpośrednio na blog Adama, gdyż inni limeryści zaczęli twórczo rozwijać pomysł - z tą jednak różnicą, że pozostali przy klasycznej formie jednozwrotkowej. 

Więc najpierw Ryszard Błaż ułożył poliptyk:

Pewien polip, na dnie Pacyfiku,
po kolejnym zadumał się łyku.
Seks ma czy pączkowanie
wybrać? Zbić to pytanie
z tropu może jak i z pantałyku.

Zainspirowany sugestiami Anuli, limerysta BW ułożył kwintyk i sekstyk:

Pięciu gości raz w pubie w Minton
nad jedną siedziało wciąż pintą.
A że od niedzieli
tak sobie siedzieli
to nosy podparli już kwintą.

Gdy raz erotoman zwiedzał Brześć
Słodkich napotkał kucharek sześć.
Wnet padł - nie od wzwodu
Lecz z tego powodu
Że folgując chuci przestał jeść.

A dzieło zwieńczyła Magda Bas, publikując apokaliptyk:

Pewna Jadzia nerwowa z wsi Wroniec
spała z gońcem-kurierem. Wtem goniec
zaczął pęcznieć jak szatan,
Jadzia w krzyk: Koniec świata!!!
Goniec na to: Nie, Jadziu, mój koniec...

 

Rosną wiosną

lee-merrick

Wiosna, wiosna! Maj taki piękny, ciepły, zielony. Kasztany i bzy szaleją, konwalie i szparagi chyba pomału też, trawa wzbija w górę jak szalona. Wszystko rośnie. Można by rzec: serce też. Nad problemem wiosennego wzrostu pochyliła się Anula King.

Pan wyprany wręcz z chuci nad Nidą
dziwny ucisk czuł siedząc czy idąc...
Przyczyn tysiąc rozważał,
Spojrzał do kalendarza...
Tak! To z wiosną mu rosło libido!

Zachwyciliście się? Adam Gwara tak bardzo, że zaraz mu inny limeryk urósł.

Pewna pani dość płaska z Rybnika
nie jest w stanie dziś dopiąć stanika.
Czy to maj temu winny,
czy też powód jest inny,
w takie sprawy na wiosnę nie wnikam.

Tydzień w Pau. Piątek

lee-merrick

Piątek. Początek weekendu. Cóż robić w weekend na turnusie? Oczywiście limeryki pisać, bo to turnus limerykowy w Pau, gdyby ktoś zapomniał (rym nieszczególnie zamierzony) - oprócz tego pewnie swawolić. Więc my dziś tak swawolnie nieco zaprezentujemy zwięzłą formę Anny Skorupskiej. Zastrzegamy, że wszelkie podobieństwa do jakichkolwiek rzeczywistych osób są absolutnie przypadkowe, a wyciąganie jakichkolwiek ogólnych wniosków - niegrzeczne.

Pan pewien z Pau
raz jeden spał
z Martą.
Warto,
lecz żaden szał.

Umysły ścisłe też lubią obcisłe

lee-merrick

Piątek wieczór. Absolutnie nie jest to pora na cokolwiek poważnego, a jednocześnie zaczyna być dobra pora na rzeczy najzupełniej poważnie mniej przyzwoite. To chyba dobry moment żeby przedstawić krótki cykl opowiastek o poważnych naukowcach i chętnych do figli dziewczętach.

Seksowna łasiła się siksa
do mikrofizyka Feliksa –
Feliks w końcu jej uległ,
kiedy rzekła mu czule:
„Pod bluzką bozony mam Higgsa” /Rafał Rosół/

Łasiła się siksa raz z USA
do matematyka Angusa.
Choć uległ jej przecie,
nic z tego - w gorsecie
ma pinda tą wstęgę Möbiusa! /Magda Bas/

Łasiła się siksa nimfomanka
do fizyka kwantowego Janka
tuląc ciało do ciała
go cichutko spytała
czy mu kiedyś stała stała Plancka. /Anula King/

Seksowna łasiła się z Krajna
panienka biuściasta i fajna
do matematyka,
co rzekł: Siksy tykam
jak Flaszkę postawią mi Kleina. /Magda Bas/

Jeśli jakieś fragmenty budzą wątpliwości, cóż, wyguglajcie. W piątek wieczór my nie mamy siły.

Gorący walentynkowy wieczór

lee-merrick

Dzień już zaszedł, wieczór też już w noc przechodzi... kto jeszcze świętuje, niech świętuje. W każdym razie im później, tym bardziej jednokierunkowe się skojarzenia robią. Zakończymy dzień wyborem limeryków... wieczorowych takich. Dobranoc.

Tuż poniżej zapory w Solinie
przezimować chciał waleń Tynek...
W lutym, kiedy szalenie
ludność lubi walenie
Tynek brzuchem do góry wypłynie... /Anula King/

Tak gorące słał Zdzichu z Lichenia
w Walentynki swej Wali życzenia,
że słowami rozpalił
pożar aż w sercu Wali.
Potem żar dotarł też do siedzenia. /Ryszard Błaż/

Pewien panicz raz znienacka
z panną przestał się już cackać
i rzekł: „No, ten tego,
dziś nie Walentego
czcimy, lecz świętego Wacka...” /Rafał Rosół/

 

Podnieceni matematycy

lee-merrick

Czy myśleliście kiedykolwiek, że matematyka może być podniecająca? Nie? Widocznie Wam jakieś uprzedzenia ze szkoły zostały. A przecież tam przeróżne wypukłości, krzywe, inne fascynujące kształty i tak aż do nieskończoności. Dziś wieczorem (to dobra pora, nie?) pokażemy, że limeryści absolutnie nie mają w tym zakresie uprzedzeń. Quod erat demonstrandum.

Pewien pan z Santa Cruz de la Sierra
na ósemkę z tęsknotą spoziera
i rumieni się, bo się
mu wydaje, że osiem
to są dwie trójki albo dwa zera. /Ryszard Błaż/

Matematyk pewien z Gołdapi
miał wzwód, gdy na obwód sie gapił.
Przyczyną liczba pi,
co w tym obwodzie tkwi
(tłumaczył na psychoterapii) /Sławomir Dzierżyński/

I co, było się czego bać? Więcej wyobraźni!

 

Porno piekarskie

lee-merrick

Z czasem każda instytucja zaczyna się dorabiać własnych tradycji. Tu na blogu staramy się na przykład w piątki wrzucać jakiś lekki, imprezujący limeryk Adama Gwary, a od niedawna wybieramy do późnowieczornych publikacji limeryki takie nie całkiem dla dzieci. Dziś się tak już faktycznie późno zrobiło, więc nawet porno puścimy, z piekarzem w roli głównej. Być może to szwedzki piekarz, bo opowiada Marta Andersson...

Bardzo złości piekarzową z Rajskiej Plaży,
Gdy mężowi wieczór z porno się przydarzy.
Ciska wtedy czym popadnie,
A że trafia całkiem ładnie,
Z wypiekami zwykle kończy chłop na twarzy.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci