Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : waga

Grube

lee-merrick

Powracamy do naszej ulubionej (ulubionej przez limerystów) tematyki związanej z wagą i/lub odchudzaniem. Dziś wstrząsającą historię nieczułego... (a nie, bez zdradzania szczegółów) opisuje Adam Gwara.

Denerwuje się Clara w Bonito,
bo powiedział jej trener Carlito,
że pomimo treningu,
diety, oraz joggingu,
w dalszym ciągu ma grube jelito.

Waga wady

lee-merrick

Bez szczególnego wstępu: Magda Bas.

Tak puszysty jest pan z Minnesoty,
że choć ducha ma same przymioty,
jedną wadę ten człowiek
ma, co spędza sen z powiek:
że nie mieści się w kadr żadnej foty.

 

Święta wagi ciężkiej

lee-merrick

Pamiętacie jeszcze Święta? Te wszystkie jajka, szynki, baby i mazurki? Złośliwi mówią, że Wasze wagi pamiętają aż za dobrze (jeśli tylko dać im szansę). Z jakiegoś powodu limeryści do zagadnień związanych z wagą ciała przywiązują dużą wagę (kiedyś wszystkie wagowe limeryki oznaczymy osobnym tagiem, ale jeszcze nie dziś), zobaczcie zresztą sami.

Do airbusa rzekł boeing pod Luton:
"Właśnie miałem odlecieć z Danutą
i jej mamą do Łodzi,
ale na to wychodzi,
że udźwigu brakuje mi dwu ton." /Adam Gwara/

Uporała się pod Barceloną
pani już z czekoladą święconą
i znalazła odwagę,
by wejść w końcu na wagę.
A przynajmniej ma minę zwarzoną. /Ryszard Błaż/

Pani Gienia z ulicy Montwiłła
tak okropnie przez święta utyła,
że gdy trzej dżentelmeni
ustąpili tej Gieni
miejsca w metrze, to się nie zmieściła. /Adam Gwara/

W świątecznym nastroju

lee-merrick

Wspominaliśmy w zeszłym roku, że dla limerysty każda okazja jest dobra, żeby limeryknąć. Nawet Święta. Zwłaszcza dla takiego limerysty jak Adam Gwara. 

I tylko się zastanawiamy, dlaczego właściwie w Święta wszyscy piszą o (prze)jedzeniu i na ile się to wpisuje w limeryczny trend pisania o wadze ciała...

Pewien wdowiec, co mieszka pod Bonn,
opisując małżonki swej zgon,
rzekł: "O ile pamiętam,
tak utyła przez święta,
że zleciała z kanapy z dwóch stron"

To my tymczasem na ciasteczko...

No to pod ten tłusty czwartek...

lee-merrick

Trudno właściwie powiedzieć, czego dziś w internecie więcej: relacji z kupowania, smażenia i jedzenia pączków, czy też rozważań na temat "ilu pączkom odpowiada (kalorycznie) jednostka czasu danej aktywności" (tenis, oglądanie telewizji, głośne czytanie etc.) Jeśli natomiast ktoś się naje pączków bez podejmowania aktywności fizycznej, zapewne może przybrać na wadze i będzie się zastanawiał jak ma wtedy na wadze stracić. Z pomocą przychodzi nieoceniony Ryszard Błaż...

Pewnej pani, co mieszka dziś w Trieście,
wybujały ciut kształty niewieście.
Łka, że stracić się nie da
nic na wadze - niech sprzeda
ją za sto. Wszak kupiła za dwieście.

Powiedz przecie...

lee-merrick

Tak, proszę Państwa, jutro Sylwester. Jesteśmy w tym szczególnym czasie, że ledwo co skończyliśmy świątecznie się objadać i przybierać na wadze, a tu już pora wyglądać wystrzałowo (jeśli ktoś oczywiście zamierza na jakiejś wystrzałowej imprezie witać Nowy Rok). Tak, znów powracamy (to zaczyna zakrawać na lekką obsesję) do problemów związanych z wagą.

Halo, halo, czy Adam Gwara nas słyszy, można opowiadać!

Korpulentna Mariola z Legnicy
siódme poty wylewa w piwnicy,
bo powiedział jej Łukasz
"mnie i dzieci oszukasz,
lecz się nie da oszukać spódnicy."

Niestraszny mu wiatr

lee-merrick

Za oknem ponuro, ciemne chmury po niebie pędzą, gonione wściekłym wiatrem. Gdyby człowiek miał wyjść na dwór, bałby się że wiatr go porwie lub przewróci, jeśli nie ma dość wagi własnej...

O problemach związanych z dietą już tu na blogu kilka razy było, ale takiego przypadku, na jaki natrafił Adam Gwara, to najstarsi limeryści nie pamiętają. Ciekawe, czy w Łazach wieje...

Pewien pan, co w miasteczku żył Łazy
utył tak, że bez żadnej obrazy
już nie mieścił się w windzie.
Jeździł więc kiedy indziej
i zabierał się nią na dwa razy.

Problemy z dietą

lee-merrick

Tyle co opisywaliśmy na blogu różne problemy związane z wagą, a tu bum! znów do nich powrócimy. Kolejny dowód na wagę tego zagadnienia przedstawia dziś Elżbieta Sijka. A właściwie... dowody.

Odchudza się wiecznie Jadzia z Dąbrówki,
lecz nici jak zwykle u niej z głodówki.
Pomimo samozaparcia
przyciąga ją coś do żarcia,
więc chyba ściągnie magnesy z lodówki.

Stęka wybredny Henryk z Koryta,
w pobliskim barze "Dla emeryta"
-"Z dietą tu lekka przesada,
zupa mi nie odpowiada!"
Choć w zasadzie o nic ją nie pyta.

To ja pójdę coś zjeść tymczasem...

Och jak mi Milo (mimo paru kilo)

lee-merrick

Rano zwracaliśmy uwagę, że tycie to poważny problem. Umknął nam przy tym bardzo poważny przykład, który swego czasu opisał Ryszard Błaż (poeta, nie dietetyk ni terapeuta). 

Rychły denat Kamili rzekł w Milo:
„Twe czterdzieści zachwyca mnie kilo!”
„Oh, dziękuję, lecz zważ, że
jednak więcej ciut ważę.”
„Wiem, lecz reszta jest brzydsza, Kamilo…”

Zastanawiam się przez cały czas, czy problem nie wynikał z ważenia z rękami lub bez. Ale w końcu chodziło o Kamilę, nie o Wenus.

 

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci