Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : halloween

Piątek wieczór na cmentarzu

lee-merrick

I znów się późno zrobiło... dziś załoga trochę śpiąca z przyczyn, o których niestety nie ma pod ręką żadnych limeryków (wiemy, powinniśmy się wstydzić). Zamiast tego sięgniemy jeszcze raz do opowieści z dreszczykiem (bo w końcu horrory najlepiej się ogląda w piątkowe wieczory). Grozę zasieje Immanuela.

Leonarda, denata z Barda
Wykopano z pomocą oskarda
Pochowany za Gierka
Więc zostały żeberka
Ale gdzieś się zgubiła musztarda.

Wilk nocny

lee-merrick

Dziś jeszcze jeden odcinek cyklu straszydłowego. A przynajmniej okołostraszydłowego, bo jakkolwiek wilkołaki ujawniają swoje mordercze instynkta tylko w świetle księżyca, to czy jednak w tym przypadku nie mamy raczej do czynienia ze zwykłym lunatykowaniem (no, może jednak niezwykłym)? Nie wiem, może kiedy Ryszard Błaż to wyjaśni.

Pani Z. z rejestracji pod Piłą,
dzisiaj znowu do rana się śniło,
że na wilczych mknie łapach,
krwi odurza ją zapach
i upaja się paszczy swej siłą.

 

 

Gdy zombie śpi...

lee-merrick

...to też się coś dziać może. Zombie jeszcze w naszym cyklu straszydłowym* nie występowały, co nie znaczy że nikogo nie kusiły, choć jest z nimi problem: wymawiać je z "e" na końcu? Bo to w oczywisty sposób determinuje rymy. 

Magda Bas problem rymowania ominęła dzięki subtelnemu opisaniu, czym jest zombie. A zwłaszcza zombica. 

Raz denatka zwiedzając Rohatkę
gdzieś w zaroślach przysnęła przypadkiem.
I używa słów na "ku",
bowiem dwoje dzieciaków
podwędziło jej lewą łopatkę

*gdyby ktoś chciał się czepiać, to po pierwsze chodzi o bieżący cykl straszydłowy, a po drugie jak kiedyś się przewinęły, to w charakterze przedmiotu, a nie podmiotu

Sposób na wampira

lee-merrick

Słowo się rzekło: dziś będzie Strasznie. Pod każdym względem. Wrażliwi, dzieci i temu podobni powinni przestać czytać zanim natrafią na coś strasznego. Także inspektorzy BHP (ci zwłaszcza mogą być przerażeni).

Żeby nie było, że nie ostrzegaliśmy. Przed Państwem: Joanna Zaborowska z mrożącą krew w żyłach historią z wiejskim wampirem w roli głównej.

Pewien wampir, co ze wsi był Krzywe,
lubił straszyć dziewczęta cnotliwe.
Gonił raz dwie druhenki,
ale wpadł do studzienki
(jakiś złomiarz zajumał pokrywę). 

Uważaj co jesz (czyli samoobrona niejedno ma imię)

lee-merrick

Dziś będzie... dietetycznie. Z punktu widzenia rozmaitych straszydeł, które również powinny przestrzegać zrównoważonej diety. Co może oczywiście być sugestią dla potencjalnych konsumentów (w znaczeniu: konsumowanych, jeżeli istnieje w polszczyźnie osobne słowo określające osobę stanowiącą pokarm oparte o rdzeń konsum-, to proszę o podpowiedź). Voila!

Pewna niunia kreuje się w Pizie
na słodziutką do cna Kizię-Mizię,
więc się strzeż wilkołaku,
bo cię zemdli od smaku,
gdy ją w kształty powabne ugryziesz. /Ryszard Błaż/

W średnim wieku księgowa w Betlejem
nudna jest jak te flaki z olejem.
Tak, że wampir i strzyga
się po chwili porzyga,
kiedy tylko ją w szyję uchleje. /Magda Bas/

Wychodzi na to, że cukier i tłuszcz straszydłom też szkodzi...

Jak spać

lee-merrick

Pogoda wciąż taka sobie, strasznie sennie człowiekowi. Człowiek by wziął, położył się i spał. A wampir? Wampiry zdaje się leżakują w trumnach, ale nie wiem czy to nie w przypadku dłuższego odpoczynku, takiego wiekowego. Na krótszą metę podobno sypiają w sposób bliższy nietoperzom. Rozważał to Adam Gwara.

Duch Draculi na zamku w Świsłoczu
w nowym ciele niepewnie się poczuł,
gdy zwisając wśród gacków
głową w dół, po kozacku,
stwierdził że, nie utrzyma już moczu.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci