Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : piatek

Nie pędźcie byście nie...

lee-merrick

Akuku! Jesteśmy! I wiecie co to za dzień? Piątek. A jak piątek, to Tradycja. Czy może być lepszy dzień na powrót, niż piątek z tradycyjnym limerykiem Adama Gwary? (Jeśli tak, to zapiszemy wymówkę na przyszłość) Zwłaszcza że mamy prawie świeżutki (z tego tygodnia) limeryk Adama Gwary.To pędzimy z nim!

Nie wiadomo jak trafił pod Tampę
pewien gaucho, co pędził przez pampę.
Identycznie, jak z gauchem,
było z bacą pod Wałczem.
Od pędzenia miał coś z hipokampem

Baca pod Wałczem? OK.

Powrót tradycji

lee-merrick

Jak powszechnie wiadomo, tradycja dobrem jestem, należy o nią dbać, czy pradawna, czy trochę młodsza. Tu na blogu historia oczywiście bardzo daleko nie sięga, ale własnej małej tradycji też się swego czasu dorobiliśmy (i nawet już zdążyliśmy ją zaniedbać). Z tym większą radością dziś dopełniamy piątkowej tradycji leciutkiego limeryka i to prosto od Adama Gwary.

Jest pewien baca pod Reglami,
co chodzi latem spać z kurami.
Gadają owce w kierdlu,
że wyląduje w pierdlu.
Owce zazdrosne są czasami.

Marcowy Sasaki

lee-merrick

W marcu, wiadomo, jak w garncu (nie piwo marcowe, tylko pogoda): mieszają się różne zjawiska pogodowe, tu deszcz, tu słońce, tu śnieg, tu wichura, tu mróz, tu upał (wróć, pogoda do opalania się). Stan aktualny na całym świecie, o czym donosi korespondent Seb Nowak, serdecznie witany niniejszym w gronie Limerystów Publikowanych.

Obłąkany Sasaki z Sikoku*
raz w cyklonu zabłąkał się oku.
Gdy już wyrwał się z oka,
długo bujał w obłokach,
spadł po roku ze śniegiem w Maroku.

*Japonia, gdyby ktoś miał wątpliwości

Miłośników piątków z Adamem Gwarą informujemy, że nie ma co tracić nadziei (że redakcja się ogarnie, bo Adam ma się dobrze)

Lama ding-dong

lee-merrick

Powiedzmy sobie od razu otwarcie: nie mamy nic przeciwko lamom, i o lamach już było tu publikowane (gdyż zostało napisane limerykiem). Na to, co wymyślił dziś niezawodny Adam Gwara, to chyba jednak dotąd nie wpadliśmy - ale skoro zostało napisane, jest cudne i jest piątek, to publikujemy.

Pewien lama przystojny w Bhutanie
podkochiwał się w orangutanie.
Nieszczęśliwa Miss Bhutan
mdlała, bo orangutan
sugerował, że z nią się rozstanie.

Tytuł pożyczyliśmy ze starej piosenki, bo zupełnie nie mieliśmy pojęcia jak zatytułować.

Na przecięciu

lee-merrick

Też mi piątek: smog rośnie, temperatura trzyma się, ciśnienie spada. Źle to wróży na resztę dnia, a weekend za pasem. Nawet w limerykach wróżby co do przyszłości jakieś takie... mało pomyślne. Jakie? A sami przeczytajcie, co na temat czyjejś przyszłości powiedział pewien chiromanta, cytowany przez Ryszarda Błaża.

Chiromanta (ten pod Surabayą)
wbrew utartym w tym fachu zwyczajom,
widząc życia raz linie,
skonstatował jedynie:
„Z tramwajową gdzieś się przecinają." 

 

Piątek z krzyżówką

lee-merrick

Lubicie krzyżówki? W końcu na długie jesienne czy zimowe wieczory, w ciepłych kapciach i naczyniu z czymś ciepłym bądź inaczej rozgrzewającym.... Dobra, oczywiście nikt nie ma obowiązku lubić krzyżówek. Wyrażamy jednak graniczące z pewnością przekonanie, że polubicie to, co w kwestii krzyżówek miał dziś do powiedzenia bohater naszej piątkowej tradycji - Adam Gwara.

Upalony genetyk z Andory,
co dla jaj pokrzyżował kondory
z papużkami z Sonomy,
odkrył barwne kondomy
fruwające w zimowe wieczory.

Pułapki konsumpcjonizmu

lee-merrick

Co to się na tym świecie wyrabia: od Grenlandii po Ziemię Ognistą, od Papeete to Maputo - nic tylko konsumpcja i konsumpcja (kiedyś to bardziej ruja i porubstwo). Bez jakiejkolwiek refleksji, bez zastanowienia się że nieprzemyślana konsumpcja może być zupełnie nieprzyjemna. Adam Gwara ma dla Was parę słów na ten temat.

Ludożerca w burdelu w Maputo
delektował się piękną Danutą.
Po konsumpcji Danuty
dwa dni chodził, jak struty,
bowiem była kobietą zepsutą.

Tak, dziś piątek!

Paląco

lee-merrick

Słoneczko pięknie świeci, upalny będzie dzień... Piątek! Troszeczkę ostatnio zaniedbana została Tradycja Piątkowa (redakcja nie cierpi na brak materiału, tylko sił i czasu raczej), dziś na szczęście zdążymy - przy czym w drodze wyjątku (każda tradycja winna mieć wyjątki) zamiast Adama Gwary dajemy Ryszarda Błaża, bo wyjątkowo piątkowy limeryk mu się ułożył.

Pewien mąż znany wszem w Samarkandzie
tak rzekł paląc poranną raz gandzię:
„Wielbłąd fruwać nie umie?
Zapal sobie też, kumie,
popatrz i nie wierz już propagandzie.”

Adama może wieczorem, bo taki bardziej wieczorny limeryk mamy na stanie :)

Po prostu alternatywa

lee-merrick

Dobrze jest mieć wybór. Dobrze jest mieć różne opcje. Dobrze jest móc się zastanawiać, co wybrać na letni piątek - w ramach naszej małej piątkowej tradycji zwykle publikujemy jakiś przewrotny utwór Adama Gwary, a że Adam nie ustaje w układaniu lekkich limeryków na piątek, to jest w czym wybierać (co bardziej frywolne pomijamy).

Pewna pani (ogólnie: Trójmiasto),
ma z lenistwa kochanka. Niech was to
nie oburza - skromnego, 
on chce tylko jednego.
Nie jak mąż: zupa, drugie i ciasto.

Piątek z pustynią

lee-merrick

Piątek, proszę Państwa. Letni piątek (jeżeli czyta nas ktoś z odległych rubieży półkuli południowej, to przepraszamy, ale taki mamy północnopółkulowocentryczny punkt widzenia i raczej go nie zmienimy). Zapowiada się upalnie (wiemy, na półkuli północnej też dziś będzie z tym różnie) jak na pustyni, więc korzystamy z okazji i tradycyjny kącik piątkowy taki lekko pustynny będzie. Adam Gwara, oczywiście.

Do nabrzeża portu w Gdyni
przypłynęli Beduini.
Oczywiście na wielbłądach,
(gdyż kostyczni są w poglądach)
widniał napis "Dar Pustyni."

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci