Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : Fabryka-Limeryka

Pochwała badacza

lee-merrick

Zimowo się zrobiło - zimno już było, ale jednak do zimowego krajobrazu mróz nie wystarczy, musi śniegu podsypać. W takich warunkach należy - naszym zdaniem - dbać o siebie, jednak niektórzy nad dbanie o zdrowie przedkładają inne wartości, o czym pisze dziś Ryszard Błaż.

Pewien badacz sumienny znad Bzury,
niezależnie od figli aury,
nie ubiera beretów,
kapeluszy, kaszkietów,
nie chce bowiem zakładać nic z góry.

Ogórkowo

lee-merrick

Taki się trend dziś w internecie pojawił (a przynajmniej w tej części zbliżonej do Twittera), że internauci pisali rzewne kawałki i opatrywali je hasztagiem (jacy obeznani jesteśmy!) #ogórkizm, na cześć Pani Magdaleny Ogórek, która... książkę napisała, i akurat dziś opublikowano co bardziej smakowite stylistycznie fragmenty. I zgadnijcie, o czym napisał wczoraj limeryk Adam Gwara?

Empatyczna Gertruda w Lucernie
układała zakupy misternie
chcąc uniknąć powtórki
czasów, kiedy ogórki
przy śmietanie się czuły mizernie

 

Co ja widzę

lee-merrick

Święta, Święta... i po Świętach. Wbrew dominującemu trendowi limeryści nie skupiali się w tym roku na opowieściach o przemianie w istotę kulistą (od wypełnienia jedzeniem), więc nie będziemy nic na ten temat publikować. Zwracamy jednak uwagę, że świąteczne potrawy w nadmiarze mogą, ekhm, prowadzić do pojawiania się wizji, no i proszę - mamy wizjonerski limeryk Ryszarda Błaża...

Pani Basia zwiedzała Jastarnię.
Oglądała tamtejszą latarnię.
Potem śnił się jej Jerzy
pozbawiony odzieży.
Tego to nawet Freud nie ogarnie.

(hm, a co jeśli nie chodzi o wizje pod wpływem maku...)

W Szczebrzeszynie

lee-merrick

Akuku! Wcale nie mamy limeryków o Szczebrzeszynie (to znaczy nie mamy pod ręką, a czy na pewno nie znajdziemy w archiwach...). Ale Szczebrzeszyn jako symbol miejscowości o trudnej do wymówienia nazwie jest taki trochę... oklepany. Adam Gwara stwierdził, że piękna Polska cała, i można spokojnie znaleźć inne miejscowości, których wymowa... wymaga pewnej takiej staranności.

Fechmistrz z Tczewa przez Trzciel, aż pod Trzciankę,
szedł trzy dni, by odwiedzić kochankę,
ale zastał ją z Krzychem.
Krzycha przeszył więc sztychem,
przestrzegając trzpiotliwą trzcianiankę.

 

Pociąg...

lee-merrick

Na Święto Niepodległości należałoby pisać limeryki patriotyczne lub przynajmniej patriotyzmem bądź świątecznością zatrącające, ale limerystom ostatnio inne rzeczy w głowie (takie co zwykle, ale cytowanie w Święto zakrawałoby na obrazę), nie to co kiedyś. Ale na szczęście Adam Gwara napisał niedawno coś o pociągu, a świętujemy dziś przyjazd pewnego pociągu z Magdeburga..

Maszynistę spytano z Hajfongu,
czemu woli dryfować na drągu
przez ocean wzburzony,
zamiast wrócić do żony?
Odpowiedział, że nie ma pociągu.

Hmm.

A w niedzielę ślub w kościele...

lee-merrick

Bywalcy ślubów może się skrzywią i powiedzą, że ślub to raczej w sobotę, żeby wesele mogło sobie całą noc do rana, a rano... poprawiny lub otrzeźwiny. Przyznajemy: po prostu musieliśmy jakoś zacząć, żeby tych parę linijek wstępu zrobić, a teraz najwyższa pora na autentyczny niedzielny limeryk Adama Gwary, ze ślubem w tle...

Kanibalka w Zachodniej Afryce
od ołtarza uciekła w panice,
kiedy wyznał jej Ali,
gdy się lepiej poznali,
że go kręcą surowi rodzice.

Piątkowe problemy

lee-merrick

Minął kolejny tydzień, nadszedł kolejny piątek, ludzie myślą jak się bawić, my myślimy że znowu tam z regularnego publikowania... I co gorsza chociaż pora na Tradycyjny Limeryk Piątkowy, to musielibyśmy Adama dwa razy z rzędu... to w takim razie sięgniemy po limeryk Ryszarda Błaża. Bardzo nam się piątkowy wydaje.

Spytał forsę raz młodzian z Sieradza
czy przypadkiem to jej nie przeszkadza,
że dziś wyda pięć, sześć stów?
Nie usłyszał protestów.
Najważniejsze, że kasa się zgadza…

Raz do koła?

lee-merrick

I znów nastał piątek... Cóż tu robić w piątek wieczorem? Bawić się w kółeczku? Napisać limeryk? Poczytać limeryki? Opublikować limeryk? A, piątkowa Tradycja! No to już, świeży piątkowy limeryk. Adam Gwara go... wykuł. 

Koło Młodych Poetów z Rewala
zapytało uprzejmie kowala,
czy nie zechciałby kowal
zmienić koła im w owal.
Forma koła ich nie zadowala.

 

Dzień Teściowej

lee-merrick

Tak naprawdę to nie wiemy kiedy jest (pewnie jest i gdyby pogrzebać wyszukiwarką, to byśmy to ustalili). Odwołamy się jednak do sztampowej przeróbki starych żartów i przyjmiemy że Dzień Teściowej przypada w dniu, w którym teściowa in spe staje się teściową. A ponieważ ktoś na Fabryce właśnie dostąpił tego zaszczytu to zebrała się wiązanka okolicznościowych limeryków...

Myśli młoda teściowa z Kijowa:
"Apetyczna ta córki połowa,
A mój mąż na tej rencie..."
Prawie jak w "Absolwencie".
Atmosfera już w domu niezdrowa. /BW/

Zięciu! - rzekła teściowa z Swarzędza -
siedem razy wzywałeś już księdza,
odkąd katar mnie złapał.
Bardzo cenię twój zapał,
lecz nie lubię, gdy ktoś mnie popędza. /Adam Gwara/

Wiozło raz pogotowie gdzieś w Kątach
zięcia wczoraj za 10 dziesiąta.
Bo teściowej się musiał
głupio spytać: "Mamusia
odlatuje na miotle, czy sprząta"? /Magda Bas/

Wania jeździć nie chce do Kijowa, 
chociaż mieszka tam jego teściowa.
Wciąż się z Lubą wykłóca.
Mówi jej, że na płuca
atmosfera mu szkodzi kijowa. /Ryszard Błaż/

Teściowej życzymy... wszystkiego najlepszego!

Grube

lee-merrick

Powracamy do naszej ulubionej (ulubionej przez limerystów) tematyki związanej z wagą i/lub odchudzaniem. Dziś wstrząsającą historię nieczułego... (a nie, bez zdradzania szczegółów) opisuje Adam Gwara.

Denerwuje się Clara w Bonito,
bo powiedział jej trener Carlito,
że pomimo treningu,
diety, oraz joggingu,
w dalszym ciągu ma grube jelito.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci