Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : agwara

Nie pędźcie byście nie...

lee-merrick

Akuku! Jesteśmy! I wiecie co to za dzień? Piątek. A jak piątek, to Tradycja. Czy może być lepszy dzień na powrót, niż piątek z tradycyjnym limerykiem Adama Gwary? (Jeśli tak, to zapiszemy wymówkę na przyszłość) Zwłaszcza że mamy prawie świeżutki (z tego tygodnia) limeryk Adama Gwary.To pędzimy z nim!

Nie wiadomo jak trafił pod Tampę
pewien gaucho, co pędził przez pampę.
Identycznie, jak z gauchem,
było z bacą pod Wałczem.
Od pędzenia miał coś z hipokampem

Baca pod Wałczem? OK.

Powrót tradycji

lee-merrick

Jak powszechnie wiadomo, tradycja dobrem jestem, należy o nią dbać, czy pradawna, czy trochę młodsza. Tu na blogu historia oczywiście bardzo daleko nie sięga, ale własnej małej tradycji też się swego czasu dorobiliśmy (i nawet już zdążyliśmy ją zaniedbać). Z tym większą radością dziś dopełniamy piątkowej tradycji leciutkiego limeryka i to prosto od Adama Gwary.

Jest pewien baca pod Reglami,
co chodzi latem spać z kurami.
Gadają owce w kierdlu,
że wyląduje w pierdlu.
Owce zazdrosne są czasami.

Wiosna, achże ty...

lee-merrick

No właśnie: wiosna, zieleń, maj, serce się rwie (dyplomatycznie nie pytajmy do kogo lub czego) - a tu za oknem przymrozki i śniegi (gdzieniegdzie, acz w licznych miejscach Polski). Jak żyć, kiedy natura cała pobudzona? Nie mamy na to jednoznacznej odpowiedzi, aczkolwiek patrząc na to co układają właśnie limeryści, to ta wiosna aż się kłębi w organizmach.

Dysponował pan pewien nad Sanem
tak niezwykłym i prężnym organem,
że Bank Stanley & Morgan
inwestował w ten organ,
wiążąc wzrostu potencjał z tym panem. /Adam Gwara/

Kiedy viagrę w pobliżu Sewilli
roztrzepani turyści zgubili,
ślimak zaraz przeleciał
żółwia, psa oraz ciecia.
Teraz szuka podobno Godzilli. /Ryszard Błaż/

Chyba zapomnieliśmy zamieścić na wstępie ostrzeżenie, że to niekoniecznie dla dzieci... to przez tę wiosnę. A dzieci niech się uczą (jak wygląda lekko pikantny limeryk).

Święta wagi ciężkiej

lee-merrick

Pamiętacie jeszcze Święta? Te wszystkie jajka, szynki, baby i mazurki? Złośliwi mówią, że Wasze wagi pamiętają aż za dobrze (jeśli tylko dać im szansę). Z jakiegoś powodu limeryści do zagadnień związanych z wagą ciała przywiązują dużą wagę (kiedyś wszystkie wagowe limeryki oznaczymy osobnym tagiem, ale jeszcze nie dziś), zobaczcie zresztą sami.

Do airbusa rzekł boeing pod Luton:
"Właśnie miałem odlecieć z Danutą
i jej mamą do Łodzi,
ale na to wychodzi,
że udźwigu brakuje mi dwu ton." /Adam Gwara/

Uporała się pod Barceloną
pani już z czekoladą święconą
i znalazła odwagę,
by wejść w końcu na wagę.
A przynajmniej ma minę zwarzoną. /Ryszard Błaż/

Pani Gienia z ulicy Montwiłła
tak okropnie przez święta utyła,
że gdy trzej dżentelmeni
ustąpili tej Gieni
miejsca w metrze, to się nie zmieściła. /Adam Gwara/

Lekcja historii klasycznej...

lee-merrick

...w wielu tomach. Notowaliśmy tu już wykłady z biologii, i zajęcia z fizyki, i z kultury antycznej - jednym słowem, robimy czasem i za instytucję edukacyjną (i nic nam nie wiadomo żeby nas mieli reformować). Dziś będziemy omawiać wybrane zagadnienia historii starożytnej. To znaczy: oczywiście limeryści będą omawiać, a zacznie prowodyr przedsięwzięcia Adam Gwara.

Upadek starożytnej Persji
wyjaśnia jedna z kilku wersji.
Podobno Persi
wyssali z piersi
ojców swych skłonność do perswersji.

Upadek starożytnej Grecji
można sprowadzić do facecji
Podobno Grecy
ot, tak, dla hecy...
O, nie! To byłby brak dyskrecji! /Ryszard Błaż/

Upadek starych rodów Inka
wiązał się ze spożyciem winka.
Bo kto pił wino,
cyk- i wyginął
i nie szukała go rodzinka. /Magda Bas/

Upadek rodów zaś w Westeros
zwykłą mydlaną był operą:
ta tylko z bratem, ten na murze,
tamta hoduje smoki duże;
żaden tu nie pomoże Eros... /Ewa Gulczyńska/

Upadek starożytnych Chin
przedmiotem bywał często kpin.
Była balanga,
wtedy do janga
domieszał im się jeszcze jin. /Ryszard Błaż/

Ta najwierniejsza

lee-merrick

O przekładach mówi się, że albo są wierne, albo piękne (ostatnio limeryści zajmowali się trochę pisaniem przekładów, dlatego takie myśli). O kobietach podobno też się tak mówi... (ale my tylko słyszeliśmy że się tak mówi). A co by było gdyby piękno... sklonować? Straszne głupoty piszemy, to może już lepiej zostawimy Czytelników z tym co napisał Adam Gwara.

Portrecista, co mieszka pod Skopje,
w pracy zwija się dziś, jak w ukropie.
Piękną żonę ma z Triestu,
ona gachów dwudziestu.
Każdy pragnie mieć wierną jej kopię...

Lama ding-dong

lee-merrick

Powiedzmy sobie od razu otwarcie: nie mamy nic przeciwko lamom, i o lamach już było tu publikowane (gdyż zostało napisane limerykiem). Na to, co wymyślił dziś niezawodny Adam Gwara, to chyba jednak dotąd nie wpadliśmy - ale skoro zostało napisane, jest cudne i jest piątek, to publikujemy.

Pewien lama przystojny w Bhutanie
podkochiwał się w orangutanie.
Nieszczęśliwa Miss Bhutan
mdlała, bo orangutan
sugerował, że z nią się rozstanie.

Tytuł pożyczyliśmy ze starej piosenki, bo zupełnie nie mieliśmy pojęcia jak zatytułować.

W świątecznym nastroju

lee-merrick

Wspominaliśmy w zeszłym roku, że dla limerysty każda okazja jest dobra, żeby limeryknąć. Nawet Święta. Zwłaszcza dla takiego limerysty jak Adam Gwara. 

I tylko się zastanawiamy, dlaczego właściwie w Święta wszyscy piszą o (prze)jedzeniu i na ile się to wpisuje w limeryczny trend pisania o wadze ciała...

Pewien wdowiec, co mieszka pod Bonn,
opisując małżonki swej zgon,
rzekł: "O ile pamiętam,
tak utyła przez święta,
że zleciała z kanapy z dwóch stron"

To my tymczasem na ciasteczko...

Jak bumerang

lee-merrick

Tak się nam tu układa od pewnego czasu, że pracowicie redagujemy i publikujemy (to co limeryści ułożą i pokażą), potem na trochę znikamy - ale zawsze wracamy. Jako ten bumerang, rzucony w przestrzeń. 

Nie, nie będziemy się tłumaczyć, tylko nam się metaforycznie ułożyło, kiedy przygotowywaliśmy do publikacji świeży limeryk Adama Gwary.

Lekkomyślny podróżnik z Kudowy,
co chciał zmienić bumerang na nowy
wyrzucając poprzedni,
właśnie stracił ząb przedni
i narzeka na silny ból głowy.

Noc nie tylko listopadowa

lee-merrick

Za oknem noc (choć ósmej jeszcze nie ma), listopad w rozkwicie (choć pada mało i ciepło jest), podchorążych nie widać (do końca miesiąca daleko). Nocny jakiś już nastrój, więc wygrzebaliśmy nocny limeryk, nawet jeśli nie w listopadzie napisan. Adamie Gwaro, honory czyń!

W noc polarną mieszkańcy Buriacji
nie skłaniają się do kopulacji.
Zorza jasno zbyt świeci,
przez co budzą się dzieci.
Stąd tendencja do depopulacji.

(na szczęście w limeryczeniu noc polarna nie przeszkadza)
(chyba)

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci