Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : magdabas

Kanitezjusz

lee-merrick

Myślę, więc jestem, rzekł mądry Kartezjusz. A gdyby ktoś inny chciał szukać przyczyny istnienia w innej aktywności? W pracy? W modlitwie? W medytacji? W opętańczej akcji na rzecz bezdomnych kotów? (przepraszamy, rozpędziliśmy się...) Magda Bas ma inny przykład filozoficzny.

Pies filozof gdzieś w mieście Amsterdam
odkrył prawdę tę: "Jestem, bo merdam"!
I merdania wnet szkołę
psom założył w stodole,
mówiąc: "Ja wam na merdy papier dam"!

 

Lekcja historii klasycznej...

lee-merrick

...w wielu tomach. Notowaliśmy tu już wykłady z biologii, i zajęcia z fizyki, i z kultury antycznej - jednym słowem, robimy czasem i za instytucję edukacyjną (i nic nam nie wiadomo żeby nas mieli reformować). Dziś będziemy omawiać wybrane zagadnienia historii starożytnej. To znaczy: oczywiście limeryści będą omawiać, a zacznie prowodyr przedsięwzięcia Adam Gwara.

Upadek starożytnej Persji
wyjaśnia jedna z kilku wersji.
Podobno Persi
wyssali z piersi
ojców swych skłonność do perswersji.

Upadek starożytnej Grecji
można sprowadzić do facecji
Podobno Grecy
ot, tak, dla hecy...
O, nie! To byłby brak dyskrecji! /Ryszard Błaż/

Upadek starych rodów Inka
wiązał się ze spożyciem winka.
Bo kto pił wino,
cyk- i wyginął
i nie szukała go rodzinka. /Magda Bas/

Upadek rodów zaś w Westeros
zwykłą mydlaną był operą:
ta tylko z bratem, ten na murze,
tamta hoduje smoki duże;
żaden tu nie pomoże Eros... /Ewa Gulczyńska/

Upadek starożytnych Chin
przedmiotem bywał często kpin.
Była balanga,
wtedy do janga
domieszał im się jeszcze jin. /Ryszard Błaż/

Najlepsze polskie mojito

lee-merrick

Oj, dzieje się. Znaczy, dookoła tyle się dzieje, że człowiek z trudem nadąża zarówno za akcjami, jak i za reakcjami. Dziś wszyscy wokół o tym jak Polacy uczyli Francuzów jak używać widelców, a limeryści w odpowiedzi na to zaczęli pisać limeryki o tym jak Polacy uczyli... No i popatrzcie na wykład Magdy Bas*

Uczył kiedyś na Kubie Lechita,
jak się robi najlepsze mojita.
Więc: "Limonkę bierz z krzaka,
ale cukier z buraka,
przy tym nie rum, lecz wódkę bierz z żyta".

Rozgrzewa!

*redakcja nie bez wstydu przyznaje, że pomyliła wcześniej Autorki i utwory, obiecuje się spalić ze wstydu jak tylko skończy publikować całe zasoby 

Suwalskie odpadki

lee-merrick

Jakiś czas temu, a konkretnie to w zimie, chwaliliśmy się jak to Fabryczni Limeryści ławą poszli i zgarnęli grad nagród na konkursie limerycznym w Gdańsku. Konkursy takie ogłasza się też w innych miastach, w lecie ogłoszono w Suwałkach - i Fabryka znów wysłała tam sporą partię produkcji, też z dobrym skutkiem. Dziś jednak zamiast chwalić się tym co już nagrodzone, przedstawimy próbkę tego co się na nagrody nie załapało.

Patriota gdzieś znad Czarnej Hańczy
czuły bardzo na mit był powstańczy.
Ku Ojczyzny więc chwale
tak powstawał zuchwale,
że gromadkę pędraków dziś niańczy.  /Magda Bas/

Raz się zdziwił striptizer w Suwałkach:
„- Czemu na skeczu mym o dwóch pałkach
tak frekwencja niedobra?”
„- Bo suwalski krajobraz
dużo mocniej tu budzi zapał Kach.”
/BW/ 

Gdy wspomina Staś nurt Czarnej Hańczy
to wzruszenie mu ściska aż krtań, czy
jakąś inną część ciała.
Przed oczami mu biała
pupa Hani wśród mroku znów tańczy.
/Ryszard Błaż/

Gdzieś pomiędzy Wiżajnami a Oleckiem
płynie Hańcza (czasem żłobi taką nieckę).
Ach, pojechać tam latem...
A pogoda? Ja zatem
spytać muszę: czy kwatery są z zapieckiem? /BW/

Raz na tańcach gdzieś nad Hańczą Czarną
zimną Krysię żar nagły ogarnął.
Bowiem ludzi tam chmara
połączyła się w parach
i totalnie zrobiło się parno. /Magda Bas/ 

Na kempingu we wsi Gawrych Ruda
Czesław pisał poemat o udach.
Gdy opiewał cud ud,
tak potężny miał wzwód,
że w namiocie zawalił się mu dach. /Adam Gwara/

O cieślach

lee-merrick

Cieśla. Zawód to stary, wymagający, ze znakomitymi referencjami (Józef, Harrison Ford etc). Limerysta też musi jak cieśla trochę dbać o precyzję, równowagę, konstrukcję. Być może to jakaś zawodowa więź, solidarność, kiedy limeryści poświęcają cieślom swe strofy.

Zawołał Salinger w Trieście:
"Wyżej strop cieśle podnieście!"
Zwyczajem cieśli
stawkę podnieśli,
więc ich uwiecznił w proteście. /Adam Gwara/

Niedaleko uroczych wręcz Cieśli
mieszka cieśla leniwy i jeśli
prosi go jego luba,
by w niej troszkę podłubał...
wzór z szablonu na ciele jej kreśli. /Magda Bas/

 

W drodze do Palmyry

lee-merrick

Nie wiem, czy pamiętacie (w takie lato można o wszystkim zapomnieć), ale mieliśmy tu taki mały cykl szekspirowski. Szekspir był wprawdzie ze Stratfordu, a nie z Limerick (wybaczamy), ale limeryści i tak go lubią, jak cała współczesna kultura zresztą. Dzięki Magdzie Bas może go będą lubić jeszcze bardziej.

Gdzieś na trasie Arlington- Palmyra
sprawi rozkosz tirowcom wnet zdzira.
Gdy umości się w TIRze,
będzie grać im na lirze
oraz czytać miłośnie Szekspira...

 
 
 

Saper myli się tylko...

lee-merrick

...tylko raz, mówi stare porzekadło (osobiście nie znamy żadnego sapera, który by się pomylił, więc coś w tym pewnie jest). Limeryści mogą się śmiało mylić przy rymowaniu, najwyżej się wytnie i będzie układać na nowo. W życiu zaś zapewne saperzy (ani limeryści) też się nie powinni mylić. O saperze Magda Bas.

Jeden saper odważny z wsi Gromin
silny pociąg przedziwny czuł do min.
Raz rozbrajać chciał miny
Niny, swojej dziewczyny -
jak huknęła, wyleciał przez komin.

Być, nie być. Na motywach Hamleta (akt trzeci)

lee-merrick

Szekspir jest ponadczasowy. Można go czytać (i wystawiać) nabożnie, można zaś kreatywnie. Limeryzacja Hamleta wydaje nam się mocno kreatywna, dlatego się nią chwalimy. Mamy jednak wrażenie, że zrobiło się tak nowocześnie, że odlecieli(śmy) od czasu, miejsca i akcji, dlatego pod koniec nastąpi...

Hoży książę, co żył w Elsynorze,
z dnia na dzień czuł się chorzej i chorzej.
Tutaj podam przyczyny:
on na widok dziewczyny
wpadał w szał. A im hoższa, tym gorzej. /Magda Bas/

Być czy nie być (to wciąż w Elsynorze)
Wybrać Hamlet zupełnie nie może.
Mogłby spytać upiora
(Bo Ofelia coś chora?),
Lecz za bardzo dziś piździ na dworze. /Marta Andersson/

 Rankiem książę, co żył w Elsynorze,
nocy sobie przypomnieć nie może.
Czy do ręki brał czaszki?
Denaturat pił z flaszki?
Szekspir pisał coś o nim? O, Boże… /Ryszard Błaż/

Pewien żul wciąż chichrał w Karlskronie
szczęśliwy, bo mieszkał w kartonie.
Tanim winem się krzepił,
potem "Pił, albo nie pił"
Żył z Opieki??....ooo! Co to to nie! /Elżbieta Sijka/

... kurtyna

 

Być albo nie być. Hamlet 2016, akt I

lee-merrick

Dziś w Fabryce teatr. Pewną taką odpowiedzialność za ten teatralny stan zmuszeni jesteśmy przypisać Adamowi Gwarze, bo mu się tak z samego rana napisało limeryk o dylematach księcia z Elsynoru. A potem... tak jak już wielokrotnie przedtem, zaczęli wkraczać kolejni limeryści i wygłaszać swoje kwestie, witamy dziś serdecznie na blogu Marka Sztarbowskiego.

Pewien książę, co żył w Elsynorze,
od myślenia się czuł coraz gorzej.
Rzekł raz:"Być, albo nie być,
idę szpadą się przebić!
Albo mieczem! Choć nie...może nożem?" /Adam Gwara/

Raz tronu następca pod Książem
wątpliwość chciał rozwiać taką, że
"być czy nie być!". Długo
rozważał ze sługą,
aż ten rzekł: "Nie bądźmy, o książę!" /BW/

"Być, czy być...?"- tak gość Gwadelupy
dumał siedząc w zaciszu chałupy.
Bo odbycie niebytu
bywa czasem do kitu,
a i bytu czasami do dupy... /Magda Bas/

Być albo nie być... - w Pakistanie
niemiecki aktor rzekł na planie
... albo było to w Syrii,
bo lud zerwał się z wyr i
dyla przez głupie dał pytanie. /Marek Sztarbowski/

Ptyki

lee-merrick

Być może drapią się Państwo w głowy, głowiąc się cóż tytuł oznacza. Tytuł jest mianowicie pewnym skrótem myślowo-pojęciowym, za który odpowiada poniekąd Adam Gwara, który dziś od rana tworzył limeryczne formy szczególne, wielozwrotkowe, a w szczególności Duptyk i Truptyk. Wyjątkowo ich tu nie opublikujemy, tylko ośmielamy się odesłać bezpośrednio na blog Adama, gdyż inni limeryści zaczęli twórczo rozwijać pomysł - z tą jednak różnicą, że pozostali przy klasycznej formie jednozwrotkowej. 

Więc najpierw Ryszard Błaż ułożył poliptyk:

Pewien polip, na dnie Pacyfiku,
po kolejnym zadumał się łyku.
Seks ma czy pączkowanie
wybrać? Zbić to pytanie
z tropu może jak i z pantałyku.

Zainspirowany sugestiami Anuli, limerysta BW ułożył kwintyk i sekstyk:

Pięciu gości raz w pubie w Minton
nad jedną siedziało wciąż pintą.
A że od niedzieli
tak sobie siedzieli
to nosy podparli już kwintą.

Gdy raz erotoman zwiedzał Brześć
Słodkich napotkał kucharek sześć.
Wnet padł - nie od wzwodu
Lecz z tego powodu
Że folgując chuci przestał jeść.

A dzieło zwieńczyła Magda Bas, publikując apokaliptyk:

Pewna Jadzia nerwowa z wsi Wroniec
spała z gońcem-kurierem. Wtem goniec
zaczął pęcznieć jak szatan,
Jadzia w krzyk: Koniec świata!!!
Goniec na to: Nie, Jadziu, mój koniec...

 

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci