Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : RBlaz

Wiosna, achże ty...

lee-merrick

No właśnie: wiosna, zieleń, maj, serce się rwie (dyplomatycznie nie pytajmy do kogo lub czego) - a tu za oknem przymrozki i śniegi (gdzieniegdzie, acz w licznych miejscach Polski). Jak żyć, kiedy natura cała pobudzona? Nie mamy na to jednoznacznej odpowiedzi, aczkolwiek patrząc na to co układają właśnie limeryści, to ta wiosna aż się kłębi w organizmach.

Dysponował pan pewien nad Sanem
tak niezwykłym i prężnym organem,
że Bank Stanley & Morgan
inwestował w ten organ,
wiążąc wzrostu potencjał z tym panem. /Adam Gwara/

Kiedy viagrę w pobliżu Sewilli
roztrzepani turyści zgubili,
ślimak zaraz przeleciał
żółwia, psa oraz ciecia.
Teraz szuka podobno Godzilli. /Ryszard Błaż/

Chyba zapomnieliśmy zamieścić na wstępie ostrzeżenie, że to niekoniecznie dla dzieci... to przez tę wiosnę. A dzieci niech się uczą (jak wygląda lekko pikantny limeryk).

Święta wagi ciężkiej

lee-merrick

Pamiętacie jeszcze Święta? Te wszystkie jajka, szynki, baby i mazurki? Złośliwi mówią, że Wasze wagi pamiętają aż za dobrze (jeśli tylko dać im szansę). Z jakiegoś powodu limeryści do zagadnień związanych z wagą ciała przywiązują dużą wagę (kiedyś wszystkie wagowe limeryki oznaczymy osobnym tagiem, ale jeszcze nie dziś), zobaczcie zresztą sami.

Do airbusa rzekł boeing pod Luton:
"Właśnie miałem odlecieć z Danutą
i jej mamą do Łodzi,
ale na to wychodzi,
że udźwigu brakuje mi dwu ton." /Adam Gwara/

Uporała się pod Barceloną
pani już z czekoladą święconą
i znalazła odwagę,
by wejść w końcu na wagę.
A przynajmniej ma minę zwarzoną. /Ryszard Błaż/

Pani Gienia z ulicy Montwiłła
tak okropnie przez święta utyła,
że gdy trzej dżentelmeni
ustąpili tej Gieni
miejsca w metrze, to się nie zmieściła. /Adam Gwara/

Lekcja historii klasycznej...

lee-merrick

...w wielu tomach. Notowaliśmy tu już wykłady z biologii, i zajęcia z fizyki, i z kultury antycznej - jednym słowem, robimy czasem i za instytucję edukacyjną (i nic nam nie wiadomo żeby nas mieli reformować). Dziś będziemy omawiać wybrane zagadnienia historii starożytnej. To znaczy: oczywiście limeryści będą omawiać, a zacznie prowodyr przedsięwzięcia Adam Gwara.

Upadek starożytnej Persji
wyjaśnia jedna z kilku wersji.
Podobno Persi
wyssali z piersi
ojców swych skłonność do perswersji.

Upadek starożytnej Grecji
można sprowadzić do facecji
Podobno Grecy
ot, tak, dla hecy...
O, nie! To byłby brak dyskrecji! /Ryszard Błaż/

Upadek starych rodów Inka
wiązał się ze spożyciem winka.
Bo kto pił wino,
cyk- i wyginął
i nie szukała go rodzinka. /Magda Bas/

Upadek rodów zaś w Westeros
zwykłą mydlaną był operą:
ta tylko z bratem, ten na murze,
tamta hoduje smoki duże;
żaden tu nie pomoże Eros... /Ewa Gulczyńska/

Upadek starożytnych Chin
przedmiotem bywał często kpin.
Była balanga,
wtedy do janga
domieszał im się jeszcze jin. /Ryszard Błaż/

Wieczorem, wieczorem...

lee-merrick

...a nawet nocą... Wieczór się zrobił, ciepły dość acz niekoniecznie cichy, po długim, jasnym dniu jakoś tak inaczej niż kiedy zaczyna się zaraz po fajrancie. I tak sobie przypomnieliśmy, że mamy całkiem zacny wieczorno-nocny limeryk zapisany na karteluszku, po tym jak go nam Ryszard Błaż zareprezentował...

Pewna dama, mieszkanka Antwerpii,
gdy księżyca zabłyśnie już sierp i
świat otula noc cicha,
często jęczy i wzdycha,
chociaż wcale podobno nie cierpi.

Miłego wieczoru!

Dzień Zakochanych Matematyków

lee-merrick

Tak, wiemy jak to wygląda: że znów przegapiliśmy i nie wrzuciliśmy Okolicznościowej Notki z Limerykiem Z Okazji, a przecież w zeszłym roku tyle tego dobra było... Będziemy się jednak twardo wykręcać - tym razem to nie nasze opóźnienie, Ryszard Błaż ten limeryk przedstawił dziś raniutko, tyle co.

Gdy policzyć chciał pan z Corleone
raz kochanki swe i narzeczone,
dały mu się we znaki
z matematyki braki,
gdyż ujemne miał i urojone.

Na przecięciu

lee-merrick

Też mi piątek: smog rośnie, temperatura trzyma się, ciśnienie spada. Źle to wróży na resztę dnia, a weekend za pasem. Nawet w limerykach wróżby co do przyszłości jakieś takie... mało pomyślne. Jakie? A sami przeczytajcie, co na temat czyjejś przyszłości powiedział pewien chiromanta, cytowany przez Ryszarda Błaża.

Chiromanta (ten pod Surabayą)
wbrew utartym w tym fachu zwyczajom,
widząc życia raz linie,
skonstatował jedynie:
„Z tramwajową gdzieś się przecinają." 

 

Sobota z krzyżówkami

lee-merrick

Na zewnątrz powietrze polarne napływające z północy zostało już zastąpione przez powietrze morskie napływające z zachodu czy nawet bardziej południa, więc jest dość ciepły deszczowy dzień. W sam raz na więcej krzyżówek, nie sądzicie? Limeryści na pewno tak sądzili, i nie jest to ich ostatnie słowo.

Zwariowany genetyk w Laosie
pragnął charta skrzyżować raz z łosiem,
lecz spieprzyło się coś.
Zawiódł chart, albo łoś,
bo skończyła się rzecz na chaosie.
/Ryszard Błaż/

Raz w Krakowie w tawernie "Pod Krakiem"
fiakier konia skrzyżować chciał z jakiem.
Lecz jak olał go, po czem
koń też olał go moczem
choć w zasadzie to mogli koniakiem.
/Adam Gwara/

Niepoważny uczony z Luandy
zebry lubi krzyżować i pandy.
Coś dziwnego powstaje:
biało - czarne, przyznaję,
niby chińskie, a jednak z sawanny.
/Anna Jetkowska/

 

Annę Jetkowską przy okazji serdecznie witamy w gronie Limerystów Publikowanych!

Leniwe wspomnienie

lee-merrick

Jesień. Ciemno za oknem (choć jeszcze wcale nie noc głęboka), zimno, mokro - nic tylko szukać ciepłego miejsca, wtulić się w ciepłe  i wspominać słoneczne lato. Mamy takie podejrzenia, że Ryszard Błaż mógł mieć podobne inspiracje (jak my, nie jak baca).

Zapytali raz bacę z Łomnicy
o seks niezbyt taktowni letnicy.
Odparł: „Miałem już szereg
seksualnych partnerek…”
Ale zasnął gdy zaczął je liczyć.

 

Muzyka taternika

lee-merrick

Redakcja dała sobie lekkiego kopa w sempiternę i obiecała poprawę (lekką), tak więc nie będziemy przytaczać wszystkich rzeczywistych i takich ciutkę zmyślonych powodów, dla których ostatnio... Za to na pewno poznacie powód, dla którego redakcja sięgnęła po login i postanowiła opublikować. Kto zdziwiony, że za powodem stoi Ryszard Błaż?

Szedł taternik przez Rogi Baranie,
a wiatr granie niósł w dal, poprzez granie.
Cóż to jest za muzyka?
- Spytał ktoś taternika.
To muzyka - rzekł - jest na czekanie.

Ach! Tatry! wieloznaczności! (to my sobie przeczytamy jeszcze raz i jeszcze parę razy, ale nie będziemy drugi raz wklejać)

 

Paląco

lee-merrick

Słoneczko pięknie świeci, upalny będzie dzień... Piątek! Troszeczkę ostatnio zaniedbana została Tradycja Piątkowa (redakcja nie cierpi na brak materiału, tylko sił i czasu raczej), dziś na szczęście zdążymy - przy czym w drodze wyjątku (każda tradycja winna mieć wyjątki) zamiast Adama Gwary dajemy Ryszarda Błaża, bo wyjątkowo piątkowy limeryk mu się ułożył.

Pewien mąż znany wszem w Samarkandzie
tak rzekł paląc poranną raz gandzię:
„Wielbłąd fruwać nie umie?
Zapal sobie też, kumie,
popatrz i nie wierz już propagandzie.”

Adama może wieczorem, bo taki bardziej wieczorny limeryk mamy na stanie :)

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci