Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : RBlaz

Piątkowe problemy

lee-merrick

Minął kolejny tydzień, nadszedł kolejny piątek, ludzie myślą jak się bawić, my myślimy że znowu tam z regularnego publikowania... I co gorsza chociaż pora na Tradycyjny Limeryk Piątkowy, to musielibyśmy Adama dwa razy z rzędu... to w takim razie sięgniemy po limeryk Ryszarda Błaża. Bardzo nam się piątkowy wydaje.

Spytał forsę raz młodzian z Sieradza
czy przypadkiem to jej nie przeszkadza,
że dziś wyda pięć, sześć stów?
Nie usłyszał protestów.
Najważniejsze, że kasa się zgadza…

Dzień Teściowej

lee-merrick

Tak naprawdę to nie wiemy kiedy jest (pewnie jest i gdyby pogrzebać wyszukiwarką, to byśmy to ustalili). Odwołamy się jednak do sztampowej przeróbki starych żartów i przyjmiemy że Dzień Teściowej przypada w dniu, w którym teściowa in spe staje się teściową. A ponieważ ktoś na Fabryce właśnie dostąpił tego zaszczytu to zebrała się wiązanka okolicznościowych limeryków...

Myśli młoda teściowa z Kijowa:
"Apetyczna ta córki połowa,
A mój mąż na tej rencie..."
Prawie jak w "Absolwencie".
Atmosfera już w domu niezdrowa. /BW/

Zięciu! - rzekła teściowa z Swarzędza -
siedem razy wzywałeś już księdza,
odkąd katar mnie złapał.
Bardzo cenię twój zapał,
lecz nie lubię, gdy ktoś mnie popędza. /Adam Gwara/

Wiozło raz pogotowie gdzieś w Kątach
zięcia wczoraj za 10 dziesiąta.
Bo teściowej się musiał
głupio spytać: "Mamusia
odlatuje na miotle, czy sprząta"? /Magda Bas/

Wania jeździć nie chce do Kijowa, 
chociaż mieszka tam jego teściowa.
Wciąż się z Lubą wykłóca.
Mówi jej, że na płuca
atmosfera mu szkodzi kijowa. /Ryszard Błaż/

Teściowej życzymy... wszystkiego najlepszego!

Nowa strategia?

lee-merrick

Redakcja przyznaje nie bez nutki wstydu: no trochę nie daje rady, czyli ma tyle wspaniałych utworów do publikowania, ale nie potrafi wykrzesać z siebie odpowiedniej ilości wstępniaków do nich (za dużo energii pochłania zachwycanie się). Pewnym rozwiązaniem może być publikowanie limeryków bez wstępniaków (wtedy zostanie tylko wymyślenie tytułu wpisu...) Decyzja jeszcze nie jest ostateczna, a na razie świeżutki limeryk Ryszarda Błaża o niedzieli i... strategii?

Bardzo srebrna łyżeczka w wsi Sielec
przy niedzielnej zastawie znów chce lec.
Imponować połyskiem.
Stukać z wdziękiem o miskę.
Pozna dziś kogoś, a nuż, widelec?

Tradycji lekko na przekór

lee-merrick

Do Tradycji można podchodzić jako do świętości, a można jako do dobrego punktu wyjścia. Naszą lokalną blogową tradycją było umieszczanie w piątek lekkiego limeryka Adama Gwary, ale ponieważ ani nie przestrzegaliśmy tradycji i wiele piątków ominęliśmy, oraz ponieważ w poprzedniej notce był limeryk Adama, oraz ponieważ zdarzało się już że te piątkowe były innego autorstwa - no to piątkowo dziś równie przezacny limeryk Ryszarda Błaża.

Pasją pewnej panienki z Radomia
astronomia jest i gastronomia,
a gdy zerka łakomie
ktoś na jej anatomię,
to dochodzi też w mig ekonomia.

A po wakacjach

lee-merrick

Limeryści, jak wszyscy ludzie (a przynajmniej większość) też bywają czasem a urlopach. Na tych urlopach mogą sobie pisać do woli (jak im czas pozwoli), a mogą odpoczywać od pisania i potem powrócić z Nowymi Siłami Li(me)rycznymi. Zgadnijcie który wariant wybrał Ryszard Błaż... nieważne, ważne czym nas uraczył po urlopie (jakiekolwiek podobieństwo do jakichkolwiek rzeczywistych osób jest możliwe, lecz niesugerowane)

Kiedy Tania zwiedzała Katanię
buszowała wśród tanich szat, a nie
ruin świątyń szatana,
choć przez męża besztana
za to była. Cóż, taką ma manię...

Wiosna, achże ty...

lee-merrick

No właśnie: wiosna, zieleń, maj, serce się rwie (dyplomatycznie nie pytajmy do kogo lub czego) - a tu za oknem przymrozki i śniegi (gdzieniegdzie, acz w licznych miejscach Polski). Jak żyć, kiedy natura cała pobudzona? Nie mamy na to jednoznacznej odpowiedzi, aczkolwiek patrząc na to co układają właśnie limeryści, to ta wiosna aż się kłębi w organizmach.

Dysponował pan pewien nad Sanem
tak niezwykłym i prężnym organem,
że Bank Stanley & Morgan
inwestował w ten organ,
wiążąc wzrostu potencjał z tym panem. /Adam Gwara/

Kiedy viagrę w pobliżu Sewilli
roztrzepani turyści zgubili,
ślimak zaraz przeleciał
żółwia, psa oraz ciecia.
Teraz szuka podobno Godzilli. /Ryszard Błaż/

Chyba zapomnieliśmy zamieścić na wstępie ostrzeżenie, że to niekoniecznie dla dzieci... to przez tę wiosnę. A dzieci niech się uczą (jak wygląda lekko pikantny limeryk).

Święta wagi ciężkiej

lee-merrick

Pamiętacie jeszcze Święta? Te wszystkie jajka, szynki, baby i mazurki? Złośliwi mówią, że Wasze wagi pamiętają aż za dobrze (jeśli tylko dać im szansę). Z jakiegoś powodu limeryści do zagadnień związanych z wagą ciała przywiązują dużą wagę (kiedyś wszystkie wagowe limeryki oznaczymy osobnym tagiem, ale jeszcze nie dziś), zobaczcie zresztą sami.

Do airbusa rzekł boeing pod Luton:
"Właśnie miałem odlecieć z Danutą
i jej mamą do Łodzi,
ale na to wychodzi,
że udźwigu brakuje mi dwu ton." /Adam Gwara/

Uporała się pod Barceloną
pani już z czekoladą święconą
i znalazła odwagę,
by wejść w końcu na wagę.
A przynajmniej ma minę zwarzoną. /Ryszard Błaż/

Pani Gienia z ulicy Montwiłła
tak okropnie przez święta utyła,
że gdy trzej dżentelmeni
ustąpili tej Gieni
miejsca w metrze, to się nie zmieściła. /Adam Gwara/

Lekcja historii klasycznej...

lee-merrick

...w wielu tomach. Notowaliśmy tu już wykłady z biologii, i zajęcia z fizyki, i z kultury antycznej - jednym słowem, robimy czasem i za instytucję edukacyjną (i nic nam nie wiadomo żeby nas mieli reformować). Dziś będziemy omawiać wybrane zagadnienia historii starożytnej. To znaczy: oczywiście limeryści będą omawiać, a zacznie prowodyr przedsięwzięcia Adam Gwara.

Upadek starożytnej Persji
wyjaśnia jedna z kilku wersji.
Podobno Persi
wyssali z piersi
ojców swych skłonność do perswersji.

Upadek starożytnej Grecji
można sprowadzić do facecji
Podobno Grecy
ot, tak, dla hecy...
O, nie! To byłby brak dyskrecji! /Ryszard Błaż/

Upadek starych rodów Inka
wiązał się ze spożyciem winka.
Bo kto pił wino,
cyk- i wyginął
i nie szukała go rodzinka. /Magda Bas/

Upadek rodów zaś w Westeros
zwykłą mydlaną był operą:
ta tylko z bratem, ten na murze,
tamta hoduje smoki duże;
żaden tu nie pomoże Eros... /Ewa Gulczyńska/

Upadek starożytnych Chin
przedmiotem bywał często kpin.
Była balanga,
wtedy do janga
domieszał im się jeszcze jin. /Ryszard Błaż/

Wieczorem, wieczorem...

lee-merrick

...a nawet nocą... Wieczór się zrobił, ciepły dość acz niekoniecznie cichy, po długim, jasnym dniu jakoś tak inaczej niż kiedy zaczyna się zaraz po fajrancie. I tak sobie przypomnieliśmy, że mamy całkiem zacny wieczorno-nocny limeryk zapisany na karteluszku, po tym jak go nam Ryszard Błaż zareprezentował...

Pewna dama, mieszkanka Antwerpii,
gdy księżyca zabłyśnie już sierp i
świat otula noc cicha,
często jęczy i wzdycha,
chociaż wcale podobno nie cierpi.

Miłego wieczoru!

Dzień Zakochanych Matematyków

lee-merrick

Tak, wiemy jak to wygląda: że znów przegapiliśmy i nie wrzuciliśmy Okolicznościowej Notki z Limerykiem Z Okazji, a przecież w zeszłym roku tyle tego dobra było... Będziemy się jednak twardo wykręcać - tym razem to nie nasze opóźnienie, Ryszard Błaż ten limeryk przedstawił dziś raniutko, tyle co.

Gdy policzyć chciał pan z Corleone
raz kochanki swe i narzeczone,
dały mu się we znaki
z matematyki braki,
gdyż ujemne miał i urojone.

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci