Menu

Limeryknięcia

czyli wiadomości z Królestwa Limerick

Wpisy otagowane : turnus-w-pau

Tydzień w Pau. Niedziela

lee-merrick

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Oczywiście, turnus limeryczny w Pau był dobry sam w sobie, od samego początku przez każdą jego chwilę, ale żeby także i staremu porzekadłu stało się zadość, zakończymy oczywiście dobrym limerykiem Adama Gwary. O dość wczesnej porze, bo kiedyś trzeba się spakować zanim się zazna ostatnich chwil przed powrotem do zwykłej rzeczywistości... 

Kiedyś Miczurin gościł w Pau
i taką tam przygodę miał.
Skrzyżował węgiel z kotem
trochę się dziwiąc potem,
że wyszło z tego głośne "miau".

Tydzień w Pau. Sobota

lee-merrick

Kiedy człowiek jest zbyt zmęczony (także po szaleństwach piątkowej nocy...), potrzebuje pomocy. Niedaleko od miejscowości Pau - gdzie "zorganizowaliśmy" zupełnie nietradycyjny turnus limeryczny - są wysokie góry, często pełne śniegu, a gdzie wysokie góry, tam natychmiast kojarzy się pies-bernardyn ratujący zbłąkanych turystów czy alpinistów, z nieodłączną baryłeczką wysokoprocentowego napitku przyczepioną do obroży. Rafał Rosół twierdzi jednak, że z tym nie zawsze bywa... różowo.

Pewien bernardyn z miasta Pau
raz alpinistów wprawił w szał –
gdy leżeli w śniegu
prawie bez krwiobiegu,
zamiast dać rumu na nich szczał.

A może mu nie chodziło o psa?

Tydzień w Pau. Piątek

lee-merrick

Piątek. Początek weekendu. Cóż robić w weekend na turnusie? Oczywiście limeryki pisać, bo to turnus limerykowy w Pau, gdyby ktoś zapomniał (rym nieszczególnie zamierzony) - oprócz tego pewnie swawolić. Więc my dziś tak swawolnie nieco zaprezentujemy zwięzłą formę Anny Skorupskiej. Zastrzegamy, że wszelkie podobieństwa do jakichkolwiek rzeczywistych osób są absolutnie przypadkowe, a wyciąganie jakichkolwiek ogólnych wniosków - niegrzeczne.

Pan pewien z Pau
raz jeden spał
z Martą.
Warto,
lecz żaden szał.

Tydzień w Pau. Czwartek

lee-merrick

Jak ten czas leci - ani się obejrzeliśmy, a już doszliśmy do połowy naszego turnusu limerycznego w zacnym mieście Pau. Zaraz będziemy się zastanawiać, czy uda się... opisać wszystkie atrakcje dostępne na miejscu, na szczęście Ryszard Błaż postanowił opisać ich kilka naraz.

Pałac SPA wybudował ktoś w Pau,
dla odnowy zużytych ciut ciał.
A te wciąż niezużyte
miały inny przybytek,
co w sąsiedztwie pałacu w Pau stał.

Tydzień w Pau. Środa.

lee-merrick

Tydzień z limerykami nawiązującymi do miejscowości Pau reklamujemy jako "tydzień w", a w gruncie rzeczy wcale nie jest konieczne, żeby akcja limeryka się tam rozgrywała. Nie przyjdzie Mahomet do Pau, to przyjdzie Pau do Mahometa... tym razem dotarło nad Wisłę. Teraz się będzie zastanawiać, czy to był dobry pomysł (limeryk Marty Andersson jest oczywiście dobry).

Pewien człowiek co przybył tu z Pau,
Raptem poczuł na grzbiecie sto pał.
Nic go jednak nie boli
Atak polskich kiboli,
Bo po czystej straszliwy ma zwał.

Tydzień w Pau. Wycieczki fakultatywne

lee-merrick

Jak każdemu uczestnikowi turystyki zorganizowanej wiadomo, na każdych wczasach biuro podróży staje na głowie, żeby turystów namówić na wycieczki dodatkowe. W przypadku turnusu limerycznego w Pau takie wycieczki powinny być związane z nieodległymi Pirenejami i wiodącymi przez nie wyścigami rowerowymi, na co zwrócił naszą uwagę Leszek Kraszyna, kreśląc zarazem swój pierwszy (przynajmniej na tym blogu) limeryk.

Raz pewien kolarz w mieście Pau
skutecznie peletonowi zwiał.
Spiker na mecie
ogłasza planecie:
Vainqueur: Majka Rafał!

Redakcja postanowiła sprostać zadaniu i wydelegowała limerystę BW, który zaproponował wycieczkę na legendarną w kolarskim świecie przełęcz Col de Tourmalet (nad poziomem morza metrów dwa tysiące i sto piętnaście). Polecany w okolicy ser owczy tourmalet nie zmieścił się już w limeryku...

Raz pewien kolarz, gdy jechał z Pau,
pocił się mocno i mruczał: "Au!
Wzwyż dwa kilometry,
tu upał, tam swetry.."
Przełęcz Tourmalet przed sobą miał.

Tydzień w Pau. Wtorek.

lee-merrick

Turnus limeryczny w Pau czy też raczej z Pau rozpoczęliśmy wczoraj, czyli dzisiaj Dzień Drugi. W dzisiejszym odcinku zwracamy uwagę na aspekt internacjonalistyczny, gdyż u stóp Pirenejów mówi się raczej po francusku, a tutaj zdecydowanie trzeba przyjąć wymowę anglosaską. Ryszard Błaż na pewno ma na to świetne wytłumaczenie (bo że limeryk ma świetny, to oczywista).

Paulina w pobliżu raz Pau
szła po linie rozpiętej wśród skał.
Brawo bił Paulinie,
podziwiając jej linię,
tłum z Pau, szepcząc w zachwycie wciąż: „Wow!”

Tydzień w Pau. Poniedziałek

lee-merrick

Długi weekend. Pół Polski (te pół, które dziś nie musi pracować bądź nie jest dotknięte innymi przeszkodami natury obiektywnej) urządza sobie różne wojaże po mniej lub bardziej egzotycznych miejscach. A my spostrzegliśmy, że mamy dokładnie siedem przezacnych limeryków ze znanego już bywalcom miasta Pau, przyznajmy: ta nazwa po prostu się rymuje, i zorganizowaliśmy je w turnus. 
Zaczyna maestro Adam G-W-A-R-A.

Pewien doberman z miasta Pau
pogadać z przyjacielem chciał,
więc dzwoni do pitbula:
"Hau! Henio, Antoś, Ula!
Nie słyszysz? Literuję hau!".

 

© Limeryknięcia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci